《Pretty In Love {Muke}| Polish translation ✔️》0.5
Advertisement
- Dokąd zmierzasz? - Zapytał Ashton, leżąc na kanapie w naszym mieszkaniu z pilotem w ręku. Chłopcy nie mogli pozwolić sobie na nie wiadomo jakie programy, dlatego leciały tu w kółko trzy programy i przełączanie ich w kółko mnie bolało.
To było dziwne mieć Ashtona cały czas obok, ale zachowywał się tak jak moi bracia; dokuczał, irytował mnie, ale zawsze był zaniepokojony o mnie. Mam nadzieję, że to nie zamieni się w jeden z tych babskich filmów, gdzie będzie próbował mnie pocałować, bo naprawdę widzę w nim tylko starszego brata i ugh.
- Na spacer. - Odpowiedziałem krótko. Obcasy moich butów tupały w zatknięciu z drewnianą podłogą, przez co Ashton przeniósł swój wzrok na mnie.
- Wyglądając tak? - Brzmiał niepewnie i nie winiłem go za to. Szpilki koloru Magenty dopasowane do kurtki Michaela niekoniecznie mówiły „spacer".
- Idę do klubu spotkać się z przyjaciółmi. Masz problem, Irwin?
- Gdzie Michael? - Wyglądał na zawiedzionego, co sprawiło, że brzmiał jak szczeniaczek. Jego szerokie, miodowe oczy nie pomagały.
- W pracy. - Odpowiedziałem, używając małego, składanego lusterka, by nałożyć błyszczyk. Moje usta wyglądały o wiele lepiej, gdy były umalowane. Gdyby Michael tu był, od razu przyciągnąłby mnie do pocałunku.
- I wychodzisz sam?
- Tak! - Powiedziałem dobitnie. - Jaki jest twój problem? Od kiedy jesteś moim ojcem? - Ashton dziwnie zakaszlał w rękę i wyprostował swoje gołe nogi. Jego chude ciało ledwo mieściło się na maleńkiej kanapie, wyglądał jak dorosły, próbujący usiąść na krzesłach dla dzieci.
- Michael powiedział mi, um, powiedział, no, - Znowu zakaszlał, unikając mojego wzroku - o dziecku. Myślę, że nie powinieneś wychodzić sam, to wszystko. Michael kazał mi się tobą opiekować.
- Jeśli Michael myślał, że potrzebuję twojej opieki, to się mylił. Jestem dużym chłopcem, nie potrzebuję ochrony, okej? Nie jestem głupim blondynem, nie umiejącym o siebie zadbać. Może jestem w ciąży i może mam na sobie szpilki, ale nadal mogę skopać twoją dupę, Irwin. - Powiedziałem groźnie. - Jestem silniejszy, niż gdy byłem dzieckiem. Nie musisz się już o mnie martwić.
- * * * * * * -
Łomotanie i bębnienie zamieniło mój mały ból głowy w okropną migrenę, ból promieniował ((OD MACICY DO PŁUC A JEJ CIAŁEM SZARPNĄŁ NIENATURALNY SKURCZ)) intensywnie w mojej czaszce.
Od razu znalazłem Hayley i Tay przy barze, flirtujące z barmanami, były ubrane w swoje typowe obcisłe spodnie i koszulki z zespołów.
Prawdopodobnie dogadałyby się z Michaelem, pomyślałem, i Krystal.
Obie zapiszczały, gdy zobaczyły, że do nich idę. Podskoczyły i zaczęły mnie przytulać. Nie widziałem ich odkąd siedziałem w łazience w tym klubie i dzwoniłem do Michaela, żeby mnie uratował.
- Gdzie się podziewałeś, suko? - Wykrzyczała Tay, uśmiechając się swoim uśmiechem kota z Alicji w Krainie Czarów.
- Czy to moje buty? - Zapytała Hayley. - Pożyczyłam ci je jakieś dwa lata temu!
- Mam wam coś do obwieszczenia! I Jennie!
Potknąłem się, gdy Tay popchnęła mnie w kierunku łazienek, Hayley poszła przed nami, by szukać ostatniej osoby z naszej paczki.
Advertisement
Ściany łazienki tłumiły muzykę, trzymając dwójkę z nas w dziwnej ciszy, dopóki Hayley nie otworzyła drzwi, ciągnąc za sobą niechętną Jennę.
Minęło tylko trochę ponad miesiąc, odkąd widziałem je ostatni raz wszystkie razem, ale w ogóle się nie zmieniły. Tay nadal była niska i trochę zbyt energiczna. Pomarańczowe włosy Hayley pasowały do jej ognistych cieni na powiekach. Tylko Jenna wydawała się trochę inna, jej krótka koktajlowa sukienka odsłaniała jej nogi i przylegała do ciała.
- Po pierwsze, to wspaniale widzieć was wszystkie i przepraszam, że nie byłem w pobliżu tak długo. - Zacząłem, czując się młodo i niedoświadczenie wokół trzech pewnych siebie dziewczyn. Wszystkie były ode mnie starsze, Hayley dopiero skończyła liceum, a Tay i Jenna są na drugim roku w College'u. Wzięły mnie pod swoje skrzydła z sentymentem starszych sióstr.
- To samo. - Powiedziała Hayley. - Tęskniłam za tobą, Luke. I tęskniłam za swoimi butami, więc gdbyś mógł mi je oddać...
Przewróciłem oczami, rozwiązując buty i podając je dziewczynie. Zostałem bez butów, stojąc bosymi stopami, tak żeby jak najmniej dotykały brudnej podłogi łazienki, obiecując sobie, że umyje je od razu po powrocie do domu.
- Po drugie, jestem w ciąży. - Brzmi to jak zaplanowane przemówienie. Dziewczyny zamknęły mordy i skupiły się na mnie, dokładnie słuchając. Gdy skończyłem mówić, Tay natychmiast wyrosła przede mną i zamknęła mnie w szczelnym uścisku.
- Nie wiem jak tamte dwie, ale ja jestem w stu procentach z tobą, suko. Za bardzo za tobą tęskniłam, żeby znowu cię opuścić. - Zachichotała i mogłem usłyszeć jej czkawkę, co oznaczało, że płakała.
Hayley przyłączyła się do nas, dopasowując swoje ciało pomiędzy nasze, a Jenna zaczęła opuszczać pomieszczenie.
- Luke, po prostu zniknąłeś na sześć tygodni, a potem spuszczasz na nas taką bombę jak to. Ja po prostu.. Ja nie chcę mieć przyjaciela, który odchodzi i przychodzi do mojego życia, gdy tylko chce. Przepraszam. - Powiedziała, czkając lekko. Otworzyła drzwi, a hałas znów do nas dotarł, opuszczając razem z zamknięciem drzwi.
Czułem łzy zbierające się w kącikach moich oczu, groźne bliskie wypłynięciu. Szybko zamrugałem, odganiając je. Jenna od zawsze była moją najlepszą przyjaciółką, najbliższą, tą, do której zawsze zwracałem się z problemami. A ona opuściła mnie bez zawahania. Wiem, że odszedłem nie żegnając się, ale miałem chłopaka i dziecko. Co miałem zrobić?
- Zmieniła się. - Wymamrotałem. - Co z jej sukienką?
- Nie umie się ubrać bez twoich wskazówek. - Zażartowała Hayley. - Musi pokazywać cycki, żeby zwrócić na siebie uwagę chłopców bez twoich podpowiedzi. Nie umie nawet odróżnić lawendy od barwinka!
- Każdy wie, że barwinek ma trochę ciemniejszy odcień fioletu, to nie moja wina, że ma jakieś urojenia. - Drwiłem.
- O Boże, tęskniłyśmy za tobą! - Tay zaśmiała się.
- Poza tym, Hayley Junior może zastąpić Jennę w każdej chwili. - Przytaknęła Hayley, dotykając mojego wciąż-płaskiego brzucha.
- * * * * * * -
Zamknąłem i zablokowałem drzwi mieszkania tak cicho, jak to możliwe, ostrożnie stąpając po czarnym dywanie bosymi stopami. Zgubiłem swój różowy wianek, gdy tańczyłem. Czułem się dobrze mogąc się wyszaleć po raz pierwszy od tygodni, wytańczyć moje problemy i frustracje.
Advertisement
W przeciwieństwie do moich innych wypadów do klubu, tym razem nie wypiłem ani łyka alkoholu i nie flirtowałem z żadnym mężczyzną. Nie chciałem podrywać, chciałem się spotkać z przyjaciółmi.
- Gdzie byłeś? - Zapytał szorstko Michael , zapalając światło i raniąc przy tym moje oczy.
- W klubie z Tay i Hayley. - Powiedziałem szczerze. Nie czułem potrzeby kłamania, jaki miałbym w tym cel?
- Piłeś? Albo podrywałeś kogoś? Lub robiłeś cokolwiek głupiego? - Przewróciłem oczami na jego słowa.
- Jestem dorosły Michael, mogę...
- Masz siedemnaście lat! Wchodzisz do klubu z fałszywym dowodem! To nie jest coś, co robi doro...
- Jesteś tylko rok starszy! - Pisnąłem na niego, moja wściekłość bulgotała jak lawa. - Nie możesz mówić takiego gówna! I dla twojej widomości, bramkarz mnie zna i wpuścił mnie...
-To nie jest uspokajające, Luke! Fakt, że bramkarz zna cię z twarzy i nie ogarnął, że twój dowód jest fałszywką, jest głupie. To było głupie, iść samemu, szczególnie ze względu, że jesteś w ciąży...
- Oh, więc to, że mam w sobie dziecko oznacza, że nie umiem się sobą zająć? - Zarzuciłem ostro. - Wiesz co, śpisz dziś na kanapie. Przepraszam, że wyszedłem z przyjaciółmi, których nie widziałem kilka tygodni i dla odmiany - bawiłem się. - Sapnąłem, bardziej zmęczony kłótnią, niż tańczeniem całą noc. - Przepraszam.* - Wymamrotałem, przechodząc obok oszołomionego Michaela.
- Dlaczego, kurwa, wy dwoje drzecie ryja o północy? Niektórzy próbują spać, pojeby. - Powiedział Ashton ze śpiącym wzrokiem, wychodząc z pokoju. Przeszedłem obok niego i trzasnąłem drzwiami od pokoju mojego i Michaela.
Zsunąłem z siebie kurtkę, rzucając się na łóżko, nie przejmowałem się tym, aby odsunąć sukienkę czy zmyć makijaż. Łzy leciały z moich oczu, jak z zepsutych zaworów, a ja pociągnąłem nosem, chowając głowę w poduszce Michaela. Pachniała jak on, jak wanilia i ten piżmowy, męski zapach, uspokajało mnie to.
Godziny mijały, a ja nadal nie spałem, łóżko było za duże i za zimne bez Michaela. Szedłem na palcach po podłodze, powoli otwierając drzwi z małym skrzypnięciem. Ostrożnie szedłem po korytarzu, uważając by nie wydawać żadnych odgłosów, gdy wszedłem do salonu.
Michael nie mieścił się na kanapie, jego głowa i stopy wystawały poza jej końce. Lekko chrapał, a mała stróżka śliny spływała z jego ust.
- Michael. - Dotknąłem jego ramienia, ruszając nim, żeby go obudzić. - Kochanie, skarbie. Michaaaaaeeeeeel. Obudź się, Mikey.
Jego oczy żmudnie się otworzyły, a on przetarł je piąstkami, jak dzieciątko. Uśmiechnąłem się na jego gest.
- Nie mogę spać bez ciebie obok mnie. - Przyznałem. - Przepraszam, że krzyczałem. Miałeś rację, powinienem poczekać, aż wrócisz do domu, albo chociaż powiedzieć ci gdzie idę. Mogło mi się coś stać.
- Ale nie stało. - Wyszeptał Michael. Podniósł się i zrobił mi miejsce. - Przytulanie? - Zapytał, patrząc mi w oczy.
Zgodziłem się, wskakując w objęcia Michaela i zostając idealnie przytulony. Jego ręce były na mojej talii. Zmieściłem się idealnie obok Michaela.
- Nadal masz na sobie koronkową sukienkę. - Wymamrotał Michael przy mojej skroni. - Wiesz, że kocham cię w koronce.
I w porządku, może założyłem koronkową sukienkę dla Michaela, bo wiedziałem, że to lubi. Jego ręce głaskały moje plecy, było to bardzo przyjemne i uspokajające, a ja powoli zasypiałem z akompaniamentem równego oddechu Michaela.
- * * * * * * -
- Jeśli uprawialiście seks, to przysięgam na Boga...
Otworzyłem oczy i zobaczyłem pochmurnego Ashtona z założonymi na piersi rękami. Przywaliłem Michaelowi, żeby go obudzić. Natychmiast włożył swoją głowę pomiędzy moje ramię i szyję.
- Bry. - Powiedział, jego poranny głos był niski i ochrypły.
- Uprawialiście seks na mojej kanapie, Clifford? Serio...
- Nie uprawialiśmy, - Powiedział Michael. - Ale chcemy śniadanie.
- Masz rączki, to se zrób. Mam pracę, ty później też. - Ashton prychnął. Wyszedł i usłyszałem odgłos zatrzaśniętych drzwi. Oczy Michaela były znów zamknięte i pocierał swoim nosem o mój.
Wierciłem się, próbując uciec, ale on wzmocnił uścisk i zaatakował mnie pocałunkami Eskimosów, gdy się zaśmiałem.
- Harmony. - Powiedział Michael.
- Co?
- Chcę nazwać nasze dziecko Harmony. Ponieważ ty i ja razem jesteśmy harmonią.
- Mieliśmy kłótnie dosłownie kilka godzin temu.
- Prawda. - Zmarszczył brwi. - Co myślisz o Viviania? Victoria? Darla? Dakota?
- Myślę, że to będzie chłopczyk. - Powiedziałem. - Mam matczy.. ojcowski instynkt. - Poprawiłem się.
- Jared? James? Jacob? Calum, czekaj, nie. Carson?
- Podoba mi się Carson! - Moje oczy zabłyszczały.
- Okej, teraz damskie imię, bo jestem przekonany, że to będzie dziewczynka. Może Lucy? Lucia? Lu...
- Nie ma, kurwa, mowy, Michael.
*Exuse me, nie sorry, więc nie przepraszał go za swoje zachowanie js
--
Hej kluski
Przez cały ten rozdział chciało mi się śpiewać, bo kojarzyłam słowa z tekstami piosenek
Dostałam okresu i chce umrzeć, bo jutro (dziś) znacznie się ból a na dodatek napieorzają mnie zęby
To było męczące i na końcu moze być trochę błędów, bo usypiam już inie trafialam w klawiaturę
Besides, sosi ostatnio wydają się być bardzo szczęśliwi i jestem z tego powodu szczęśliwa x2
Iiiiiiii mam numer do if i nawet jak mam internet to chce tam pisać, ale dopiero dzis (wczoraj) kupilam doładowanie ale zapomniałam go ze sobą przynieść na górę i cri nadal jestem biedna
Co tam u was? Kartkówki już zapowiedziane? (Bo u mnie tak) Dawajcie sobie radę, nie będzie tak źle, na pewno będziecie chciały rzucić edukacje w cholerę, ale chyba o to w tym chodzi, że bardzo tego chcesz a jednak tego nie zrobisz haha
Pocieszajcie sie uroczymi rzeczami
Kocham was kurewsko mocno
Bardzo bardzo
🐢🐥💖
Advertisement
- In Serial48 Chapters
The Magnificent Battle Records of A Former Noble Lady
Celtina was originally a Duke’s daughter. Sentenced to get exiled out of the country two years ago, she crossed over to the neighboring country and entered its Guild. The current Celtina, who became strong to the extent that even foreign countries know her name, was summoned by the country which exiled her. In order to purify the land defiled by monsters, Celtina got stuck in a journey with a partner who constantly has zero motivation, the girl from the different world who drove her into banishment, the First Prince who was her former fiance, her former brother who is a Knight and a pointlessly shy magician. This is the story of Celtina slicing off enemies, playing the part of a Straight Man (tsukkomi) and sometimes, the Fool (boke) to her companions.
8 212 - In Serial44 Chapters
Void shifter
May contain horror elements. Jacob is a servant to the church of life, spirit and mind. But on his 8th birthday, this changes when he tears out the heart of his father figure when he was forced to play reserve dress up. Becoming something he is taught to hate he leaves the church as he decides to fuck it, I may as well open the gates of hell and have some fun on the way. The MC's metal development in unique due to specified circumstances so he will rarely act like an 8-year-old, and he is slightly sociopathic.This is my first ever story so criticism would be great. I also have heavy dyslexia along with some other metal 'uniqueness' so this whole story is a big F you to it but I am sorry for any and all inevitable mistakes. (I don't own the cover photo. If the original owner wants me to take it down, private message me and I will)
8 165 - In Serial23 Chapters
House of Gates
Lucia and Florencia, two halves of an empire, split down the center in a war that has raged for centuries. In the recent decades of the hostilities, the two sides have been particularly egregious towards one another. With the Battle of the Dead Emperors, the rulers and their immediate heirs on both sides of the conflict have been killed, leaving Lucia and Florencia with rulers not expected to be within the immediate line of succession. Together, Empress Caelestinius of Lucia and Albion Justin of Florencia have met in secret to discuss a plan to end the war once and for all. Nothing is certain as a plan to force the respective nobilities together to resolve their differences is enacted in the form of a trap. The houses will unite in marriage—or they will drown in blood. Maximilian Silvanus, lord of Lucia, is one such man of the nobility. He has fought and bled for Lucia. He has endured the childish taunts of his nemesis, Lady Gabriela Farreli on the field of defeat on several occasions. And now he must end hostilities? A letter from the Empress reaches him, commanding that he do so in order for him to make all due hast with the rest of his noble countrymen for the ancient and mysterious House of Gates. Max does not believe the ‘parley’ with the Florencians will go well. And if he sees Lady Farreli at the House of Gates? Why, he may just snap her neck before running her through.
8 119 - In Serial21 Chapters
Love Against the Karaoke Heavens
If Xi was looking for love—which he isn’t—the very last place he’d think to find it is in the chatroom of his variety stream. Still, it finds him anyway, in the form of a guy shameless enough to defy the heavens. Features chatroom flamewars, silly banter, hot smut and an overabundance of misused tildes, all in a lightly sketched futuristic setting. Inspired by the author’s deep love for danmei, kpop, and internet slang. All fluff, with any angst just a seasoning to highlight the merciless sweetness. No fat anxiety included. (Complete as of 10/6/19)
8 239 - In Serial39 Chapters
The Hero's Prophecy
In a town in a world called the Imaginarium, a man appears to their aid. With his flaming courage and gleaming shall he face the evil of Prometheus' machinations. The people believe him to be the end to ultimate menace. For that is the Hero's Prophecy. Also on Wattpad. Updates Tue/Fri.
8 173 - In Serial3 Chapters
To all the people reading this book thank you guy for the support, if you can relate to my story just know you are not alone, in time to come someone or something will always be there for you like my phone who is always here for me.
8 146

