《Sto ukrytych pragnień》3
Advertisement
- Chciałbym, żebyś to nosiła. Tylko tutaj. Będziesz zawsze w tym na mnie czekać, rozumiesz? - zapiął sprzączkę na moim karku i pozwolił włosom swobodnie opaść. Spojrzałam na niego w tył.
- Tak, proszę pana.
Dziwnie było mi zwrócić się do niego tak po prostu panie, choć powinnam była tak właśnie powiedzieć. Proszę pana można było odpowiedzieć jakiemukolwiek mężczyźnie. Daniel wymagał innego rodzaju szacunku. Bardziej wyszukanego.
Uniósł mój podbródek, nachylając się nade mną nieznacznie. Spojrzał mi w oczy, jego spojrzenie wprawiło mnie w drżenie. Teraz odpowiedziałabym, że bałam się.
- Panie, masz do mnie mówić panie, rozumiesz? - uniósł lewą brew, wyczekując odpowiedzi.
Przełknęłam głośniej ślinę, chciałam uciec spojrzeniem, ale to byłoby niegrzeczne, więc starałam się nie spuszczać z niego wzroku.
- Tak, panie - odpowiedziałam cicho, jak mała nieśmiała dziewczynka.
Daniel uśmiechnął się z satysfakcją, puścił mój podbródek i pogłaskał po policzku, przejeżdżając kciukiem po ustach. Ani drgnęłam, choć moje ciało czuło to zupełnie inaczej.
Poszłam z nim do kuchni, tak jak chciał, ubrana w swoją bieliznę, usiadłam na jednym z krzeseł. Daniel wyciągnął kieliszki z górnej szafki, napełnił je do połowy białym winem, nie wiem jakim, nie znam się na tym. Ale on wybierał butelkę dosyć długo, jakby była to szczególna okazja. Potem usiadł naprzeciwko i postawił przede mną kieliszek.
- Przez ostatni miesiąc rozmawialiśmy głównie o tym, co będzie. Chciałabym teraz dowiedzieć się kilku rzeczy, które miały już miejsce - powiedział w przerwie między jednym a drugim łykiem. Znów patrzył mi prosto w oczy, co mnie zawstydzało i onieśmielało. Ale uwielbiałam jego sposób wypowiadania się. Zdecydowany, konkretny, stanowczy i przeszywający. Nie znoszący sprzeciwu.
Nic nie powiedziałam. Nie musiałam. To nie było pytanie, więc nie wymagało mojej odpowiedzi. Cisza wypełniona była jedynie tykaniem zegara. Czekałam, licząc mijające sekundy.
- Kiedy ostatni raz spałaś z mężczyzną?
W liceum. Wstyd mi było się przyznać, ale swój pierwszy jak i ostatni raz miałam w drugiej klasie liceum. Czyli dobre sześć lat temu. Przespałam się ze swoim chłopakiem, jednak nie było to dla mnie dosyć miłe doznanie. Bolało. Być może nie byłam zbyt podniecona lub strach wziął nade mną górę, ale bolało niemiłosiernie. To jedyne, co pamiętam. Tak więc od tamtego czasu nie trafił się nikt, z kim chciałabym to powtórzyć.
- Sześć lat temu - odpowiedziałam i szybko wzięłam łyk wina, by nie musieć juz nic mówić i móc oprzeć wzrok na czymkolwiek innym, jak na przykład kieliszek, który trzymałam w ręce.
Daję słowo, że przez sekundę Danielowi stanęło w gardle to, co miał w buzi. To spowodowało natomiast, że zrobiłam się czerwona i miałam ochotę się rozpłakać. Zacisnęłam palce na szkle i czekałam. Czekałam i niech go diabli, ale milczał zbyt długo. Więc nie wytrzymałam już własnego napięcia i posłałam mu błagalne spojrzenie.
- Chcesz powiedzieć, że przez ostatnie sześć lat nie miałaś żadnych doznań seksualnych? Zupełnie nic?
Jego ton był nieco bardziej pobudzony, mówił szybciej niż zazwyczaj i na podwyższonych tonach, co zapewne spowodowane było nieuniknionym zszokowaniem, bo słowo zdziwieniem wydaje mi się zbyt słabe.
Mi jednak nie pozostało nic innego jak znieść własny wstyd i pokiwać przecząco głową, gdyż gula w gardle rosła z każdą sekundą i byłam pewna, że gdybym powiedziała choć słowo, zalałabym się łzami.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś wcześniej? - spytał. Nie był nerwowy, nie był wzburzony, nie był zawiedziony. Po prostu pytał. Ale zasiał tym we mnie ziarno obawy. Sama nie wiem, czym spowodowanej. Jak widać nieuzasadnionej.
Advertisement
- Nie pytałeś - głos zadrżał mi, a oczy zaczynały się szklić, choć jeszcze nie na tyle, by zauważył.
- Nie zapominaj się - dodał surowo. Aż podskoczyłam. Wtedy uświadomiłam sobie, że tej zasady muszę przestrzegać najbardziej. Szacunek.
- Przepraszam, panie - wyszeptałam i wbiłam paznokieć w udo. Gdybym się wtedy jeszcze rozpłakała, zupełnie dobiłabym ostatni gwóźdź do trumny.
Znów nastała cisza, jednak tym razem pozwoliła mi się uspokoić i opanować. Zdołałabym już coś powiedzieć bez obawy o łzy. Tak mi się przynajmniej wydawało. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w rytm zegara.
Poczułam dłonie Daniela na moich kostkach. Uchyliłam powieki, by spojrzeć na niego w dół. Patrzył mi w oczy, lekko się uśmiechał. Obrócił mnie w swoją stronę.
Przejechał dłońmi przez całą długość moich nóg. Przygryzłam wargę, zaczęło pojawiać się podniecenie. Rozchylił moje uda bez najmniejszego oporu z mojej strony. Zaczął całować ich wewnętrzną stronę. Robiłam się już mokra. Otworzyłam usta i zaczęłam przez nie oddychać, bo brakowało mi powietrza. Gdy przygryzł moją skórę, jęknęłam głośno, aż poczułam ukłucie zażenowania samą sobą.
Daniel zsunął moje majtki, a po moich plecach, aż od krocza, przebiegł przyjemny dreszcz. Znów zrobiłam się bardziej mokra, nakręcała mnie myśl o tym, co wydarzy się za chwilę.
Przejechał językiem po mojej łechtaczce, robiąc na końcu kółeczko. Jęknęłam, czułam jak moje mięśnie mimowolnie się kurczą i rozluźniają. Zacisnęłam obie ręce na krześle. Znów jęknęłam, głośniej i poczułam jak Daniel się uśmiechnął.
Gdy zaczął wsuwać język coraz głębiej, wygięłam się w łuk. W zasadzie cała się wiłam, było mi tak dobrze, chciałam więcej, o słodki Boże, było mi tak cudownie. Nie mogłam już wytrzymać. Włożyłam palce w jego włosy i szarpnęłam je mocno w przód.
Daniel natychmiast przestał, gwałtownie podniósł głowę i uderzył mnie mocno w rękę. Pisknęłam zaskoczona i cała podskoczyłam. Bolało. Idealnie wycelował i naprawdę bolało. Patrzył na mnie, jakby czekając aż wrócę do pełni świadomości.
- Nigdy tego nie rób, rozumiesz? Nigdy nie dotykaj mnie, jeśli ci na to nie pozwolę lub nie rozkarzę, rozumiesz? - zapytał bardzo surowym tonem. Spokojnym i stanowczym, ale jednocześnie surowym.
- Tak, panie - odpowiedziałam, przygryzając wargę i błądząc wzrokiem po jego twarzy. Wciąż byłam niesamowicie podniecona i nie chciałam, żeby przez taką głupotę mnie tam zostawił, na tym cholernym krześle.
Wstał, pociągnął mnie za sobą w górę, jednym ruchem przerzucił mnie sobie przez ramię i ruszył w kierunku sypialni, wymierzając mi trzy naprawdę porządne klapsy.
Otworzył drzwi nogą i rzucił mnie na łóżko. Zdjął mój biustonosz, rzucając go byle gdzie. Wyprostował się i odpiął pasek od spodni. Pociągnął go tak mocno, że z sykiem przechodził przez kolejne szlufki. Położył go przy mojej głowie i zdjął resztę ubrań. Oddychałam szybko, obserwując każdy jego ruch, denerwowałam się. Będzie bolało, będzie bolało, tylko o tym myślałam. I o żenującym momencie, gdy tak po prostu się pod nim rozpłaczę. Żenada.
Wziął pas w dłoń i raz strzelił nim w powietrzu. Syk rozszedł się po pokoju, rozbijając głuchą ciszę.
- Ręce.
Więc podniosłam je, złączone w nadgarstkach. Daniel obwinął je pasem, zaciągnął na sprzączce i drugim końcem zawiązał na wezgłowiu. Szarpnęłam nimi, by sprawdzić, czy nie puści. Ani drgnął,a mi podskoczyło tętno. Mógł zrobić ze mną wszystko, na co tylko miał ochotę. Nachylił się nade mną, opierając ręce po obu stronach mojej głowy. Pocałował mnie w szyję, przygryzając skórę. Jęknęłam. Szybko położył mi dłoń na ustach, wsadzając w nie dwa palce. Podniósł się, by na mnie spojrzeć. Zadrżałam.
Advertisement
- Cisza. Kompletna cisza - wziął dłoń i położył palec ma swoich wargach.
***
Wieczorem padało. Usiłowałam się dodzwonić do Peter'a, żeby po mnie przyjechał, ale jego komórka wciąż milczała. Czekałam więc przed budynkiem firmy, aż jakaś taksówka się zatrzyma i zwolni. Chłód zaczynał mi doskwierać. Wcisnęłam dłonie w kieszenie. Co on, do cholery, takiego ważnego robił, że nie mógł odebrać?
W końcu jakaś się zatrzymała. Ruszyłam w jej stronę, wysiadał z niej mężczyzna i wtedy gwałtownie się zatrzymałam. Jego głos, gdy płacił kierowcy... Zdecydowanie znałam ten głos.
Stałam jak wryta, nie potrafiłam się ruszyć. Czułam tylko swój puls i szumiało mi w uszach. Już się wyprostował, żucił jakiś żart kierowcy, uśmiechał się dalej, już chciał zamknąć drzwi...
Ale spojrzał w moją stronę, zauważył mnie. Zamarł. Uśmiech zniknął w sekundę, wciąż trzymał drzwi, nie zamykając ich. Patrzył na mnie. Otworzył i zamknął usta, jakby chciał coś powiedzieć, po czym trzasnął drzwiami, gwałtownie się obrócił, obcasy jego butów zaskrzypiały na mokrym chodniku. Odchodził szybkim krokiem, jego płaszcz odbijał się od jego ud przy każdym kroku. Wyciągnął coś z kieszeni, wypadło mu z dłoni, schylił się, by to podnieść. Wtedy jeszcze raz na mnie spojrzał. Serce zabiło mi mocniej. Nie chciałam, żeby do mnie podszedł, bałam się. Cała się trzęsłam.
Ale on tylko wziął z ziemi co swoje i poszedł dalej. A ja zostałam tam sama w deszczu. Drżałam i to już nie od zimna. Myśli gdzieś ode mnie uciekły. Po prostu tam stałam i patrzyłam na jego oddalający się cień.
- Wsiada pani? - zachrypnięty głos dobiegł z samochodu obok.
- Tak...tak - odpowiedziałam. Mój głos niesamowicie drżał, słowa z trudem wybrzmiewały na zewnątrz. Usiadłam obok mężczyzny, zamknęłam drzwi, podałam adres. Wszystko chaotycznie. Bo chaos panował w mojej głowie. Zupełny chaos. Tych kilka sekund wytrąciło mnie z równowagi. Wszystkie emocje z nim związane zlały się we mnie w jedno i uderzyły z ogromną siłą. Wciąż drżałam. Boże, on tu siedział, był tu przed chwilą...
- Wszystko w porządku?- zapytał kierowca. Patrzył na drogę, obie ręce trzymały kierownicę.
- Tak, wszystko w porządku, dziękuję - odparłam i zaczęłam rozglądać się po samochodzie. Chciałam zająć czymś swoje myśli, uspokoić się.
Radio było włączone, ale całkowicie ściszone, na desce rozdzielczej leżała paczka papierosów, kilka ulotek i brelok z twarzą Johna Lennona. W schowku, który zepsuty uchylał się na każdej dziurze, upchane były magazyny dla panów i paczka tanich prezerwatyw. To wszystko zupełnie mi nie pasowało do osoby siedzącej obok mnie.
Jednak mimo tej dogłębnej analizy nie uspokoiłam się. Przecież mogłam go spotkać gdziekolwiek, wpaść na niego w sklepie, na ulicy, mógł zamówić u mnie kawę do cholery! Boże, co ja bym mu powiedziała, jak spojrzałabym mu prosto w oczy teraz, po tym, co było między nami. Gdy tylko przywoływałam go w myślach, przed oczami pojawiały się setki obrazów. To wszystko było nie do opanowania.
Weszłam do mieszkania, trzasnęłam drzwiami z całej siły, klucze z hukiem rzuciłam na stół w salonie, gdzie na kanapie siedział Peter z wyciągniętymi nogami.
- Co było tak kurewsko zajmujące, że nie mogłeś odebrać tej pieprzonej komórki?! - krzyknęłam. Głos dalej mi drżał. Zdjęłam płaszcz i rzuciłam go na fotel.
- Widzę, że ktoś tu jest mokry jak kurka - zaśmiał się, wstając i próbując mnie objąć.
Odepchnęłam gwałtownie jego ręce i zrobiłam krok w tył.
- Zostaw mnie! To nie jest śmieszne, do cholery! - warknęłam, zaciskając zęby, jednak emocje wzięły górę i rozpłakałam się.
- Hej, kotku, przepraszam. Co się stało - powiedział cicho, chcąc mnie znów objąć i uspokoić. Odepchnęłam go i poszłam do kuchni.
- Nic, do cholery się nie stało! Mogłeś po prostu odebrać i po mnie przyjechać. A ja stałam tam jak...- zamknęłam się, gdy zobaczyłam nakryty przede mną stół i gotową kolację.
Spojrzałam na Peter'a, który opierał się o ścianę za mną. Włożył dłonie w kieszenie spodni i podszedł do mnie.
- Chciałem zrobić ci miłą niespodziankę, ale chyba okoliczności nie bardzo mi sprzyjają - uśmiechnął się smutno, spuszczając wzrok.
- Przepraszam - wyszeptałam.
Objęłam go i pocałowałam. Na ustach miałam słony posmak moich łez. Peter położył dłonie na moich biodrach i zacisnął na nich palce. Był to jedyny mocniejszy impuls, jedyny, który można było w minimalny sposób podciągnąć pod ból.
Wpiłam się mocniej w jego usta, chciałam coś poczuć, cokolwiek. Chciałam krzyczeć, chciałam, żeby mnie piekło, bolało. Cała płonęłam od emocji, chciałam, by wyszły ze mnie.
Naparłam na niego aż zatrzymał się na blacie. Wtedy oderwałam się, by spojrzeć mu w oczy. Błyszczały z podniecenia, były mną jak zawsze zafascynowane. Chciałam to wykorzystać, rozegrać to według mojej wizji, moich ukrytych pragnień, które z coraz większym trudem przed nim ukrywałam. Ale musiałam to rozegrać mądrze.
Zaczęłam go znów całować, tym razem równocześnie odpinając guzik jego spodni. Zsunęłam je do kolan, wtedy on zaczął zdejmować moją bluzkę. Pozwoliłam mu na to, ale gdy znów chciał mnie do siebie przyciągnąć, osunęłam się przed nim na kolana. Spojrzałam w górę z uśmiechem, wkładając dłoń w jego bokserki.
Ale wtedy złapał mój nadgarstek, bardzo delikatnie i odsunął. W jego oczach malowało się coś w rodzaju troski.
- Nie chcę, żebyś się przede mną poniżała. Chcę się z tobą kochać, normalnie kochać - powiedział cicho, kucając przede mną.
Ale ja chciałam dostać to, czego pragnęłam w tamtej chwili. Tak bardzo pragnęłam.
Spojrzałam na niego i raz po raz przygryzając wargę, wysapałam:
- Pieprz się ze mną. Mocno, żeby aż bolało - syknęłam przy ostatnim słowie.
Ale Peter odsunął mnie powoli od siebie. Teraz był jakby przerażony. Niedowierzał w to, co usłyszał. Zmarszczył brwi i szukał na mojej twarzy czegoś, co powiedziałoby mu, że jednak się przesłyszał. Albo chociaż, że żartuję.
- Miałaś ciężki dzień, powinnaś odpocząć - powiedział w końcu i stał.
Ja wciąż klęczałam, bolały mnie kolana i dlatego nie zamierzała się podnosić. Otworzyłam szeroko oczy z niedowierzania. Ale nie powiedziałam już nic. W końcu wstałam, minęłam go, prychając z pogardą pod nosem i zamknęłam się w łazience.
Dobry Boże, co ja najlepszego zrobiłam. Czemu po prostu nie dałam mu się jak zawsze rozebrać i nie poszłam do sypialni kochać się z nim jak zawsze? Przecież to było normalne, podniecało go.
Spojrzałam w lustro.
- Uspokój się - szepnęłam do siebie i odkręciłam wodę. Gorącą. Parzyła.
Advertisement
- In Serial249 Chapters
Maker of Fire
On a world where magic kept civilization firmly in the bronze age, the Gods dropped an accountant and a mining engineer to start a political and industrial revolution. They wanted enlightened governance and a fast track to the iron age. They got indoor plumbing, paper airplanes, a cranky queen, and one very grumpy prophet. Dramatis Personae Aylem was a bookkeeping student when she died. The Gods reincarnated her as the greatest mage ever known, born into the ruling class of gigantic, magic-wielding humans. The Gods expect her to conquer the world and introduce double-entry accounting. Though Queen and numerical reformer, world conquest is stalled because everyone is scared of her and she doesn't like war. Emily was a retired engineer when she died. The Gods reincarnated her as one of the enslaved class of small, magicless humans. The Gods expect her to drag the world out of the bronze age. Though she's already recreated matches and wrought iron, introducing technology isn't going well because she was born a slave (oops) and having escaped, wants nothing to do with so-called "civilization." Asgotl was a whale when he died. The Gods reincarnated him as a griffin and expect him to have the same role he played in his previous life: to keep a reluctant prophet from walking off the job. If only they had remembered to tell him about it. Revised update schedule will be once a week on Saturdays, noonish Mountain Time (in North America)
8 215 - In Serial117 Chapters
Diaries of Nero the Halloween Cat
The story recounts the new life of Nero Miki, who had died and reincarnated into a new world as a Halloween Cat. Nero finds himself born into poor circumstances and must find his own way to survive in a fantasy themed world filled with magic, monsters, and prejudice. This Novel is hosted officially on both WebNovel and RoyalRoad. Any other site hosting this absolutely free Novel is a scraper.
8 211 - In Serial21 Chapters
Tale of Family - Book 1 - WIP
The world is peaceful in 2063. Fusion reactor and Diamon battery had taken care of the energetical problem. Countries were stable. Automation was everywhere. Life wasn't hard anymore, at least not in the United States of Europe. Summer break is about to start and, finally, Zoe will turn 18 and be able to play the game, Binding Fate. A simple video game, a vrmmo, but what swam under its surface wasn't simple. Power, fame and money were but the tip of the iceberg... State: Hiatus because I've an idea for another story. Quick F.A.Q. : - Yuri/female homosexual relation? Yes.- Yaoi/male homosexual relation? Maybe.- Explicit Sexual Content? Maybe.- Full Fledged Tragedy? No. Never, ever ever.- Body Modification/Body Horror? Yes. (Note: what one person think is body horror can be acceptable for someone else. If you want to see to what length I can go, read a bit of The Other Labyrinth. However, I won't go as high as quickly in the body mod/horror, so relax.- Gore? Hell yeah! I love gore! spraying blood and viscera etc...- Torture? Hurgh... maybe? Idk. Not at the start at the very least.- Memory loss/erasing? No, or at least not permanently. I basically hate this trope because it's like taking out all the character grow from a character, destroying everything that makes them what and who they are. so no.- Overpowered protagonist? You will see mufufu...- Will characters stay relevant seeing how numerous they are? YES, MOTHERFUCKING YES, I hate when characters relevance decay over time for no good reasons ^^'- Plot Armor? First of all, a definition: "Sometimes referred to as "Script Immunity" or a "Character Shield", Plot Armor is when a main character's life and health are safeguarded by the fact that he's the one person who can't be removed from the story. Therefore, whenever Bob is in a situation where he could be killed (or at the least very seriously injured), he comes out unharmed with no logical, in-universe explanation." (courtesy of https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/PlotArmor I love you guys ^^) So now that this is said, do my characters have plot armour? No, because I always have an in-universe explanation, even if you don't know it yet ^^ Something is illogical or don't make sense? Read more, the answer is surely in the story ^u^- Balanced system? If you want to crush numbers and have a perfect equation balancing all the system, that's not the story for you. The system is more like a living being, and the rewards aren't forcibly tied to the level of the player. In fact, the system is purposely unbalanced ^^' Author's note: My goal here is to write a slow-paced story revolving around the bonds linking the characters, be them family, friends or lovers. Fight will be part of it, but I intend to build an actual interesting world before making truly large-scale battle happen, because the bigger a battle is, the larger its causes and effects are. I also aim at telling a story about how the characters actually help each other becoming stronger, more stable and happier. I particularly despise the lone MC type that becomes so powerful that every other character of the current setting become irrelevant beside being hostage targets, so this will not happen. I also like crafting, arrays, blacksmithing etc... so there may be crafting. Another thing I like is management game like sim-city or the like, so this while also appears, keeping in mind that I like MC's that make people around them stronger... For the tropers around here, a list of tropes that I like to use (note that I may not use all of them ^^) (this list will be updated as I dive deeper and deeper into our dear trope wiki.)- https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/BodyHorror- https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/SealedGoodInACan- https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/YouAreNotAlone- https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/ZombieAdvocate (In particular since I see a lot of things that aren't human as worthy to live and to live with)- https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/EvenEvilHasLovedOnes- https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/EvenEvilHasStandards- https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/HeelFaceTurn- https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/CorruptTheCutie (Note: being corrupted don't mean you're a villain, only different than before.)- https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/DefectingForLove (Of course.)- https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/VillainousRescue- https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/InterspeciesAdoption (For the same reasons as zombie advocate, since I love family stuff)- https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/BrokenBird (to go with corrupt the cutie if it's a girl)Cover: "The Bard" by John Martin, 1817.
8 153 - In Serial14 Chapters
Dystopia Against Fantasy
What would happen if a Dystopian Earth came across a fantasy world? Follow an elite team of advanced soldiers as they are sent into an unknown world of magic and fantasy, encountering mythical creatures and divine beings, all the while sowing the seeds for a war across dimensions. Amateur Author, please do not expect much Cover mine
8 165 - In Serial7 Chapters
Chronicles of Xod (returning from hiatus)
After a long recovery over a chronic motion sickness issue, I feel I'm ready to return to writing this book. It might be slow at first, but I'm hoping to pick up where I left off. I apologize again for the long hiatus. The pages following are a true account. An account of how I, Josh--a teenage nerd from modern suburbia--ended up in a strange world filled with fantastic magic, bizarre creatures, and terrifying dungeons. Despite the troped-up fantasy feel of the world, this is hardly an ordinary tale. For one, don’t expect a happy ending. With the trials I’ve been through, the horrors I’ve seen and the atrocities I’ve committed, believe me when I tell you, this is not a happy tale filled with friendly rainbow bears or teenage flying unicorns. It’s more likely you’ll finish this book mentally scarred as I will not spare the details of my unfortunate adventures. With the help of my trusted companion Gui, I gain an insight that no one else in the world has. This knowledge allows me to exploit and, for lack of a better term, metagame the system which gave me a clear advantage over its residents. “With great power...,” someone might begin to quote to me. In my defense, I think maybe even you, reader, might have acted similarly with how this reality changed my view of good and evil. This story will be updated regularly on Wednesdays around 6 PM. There will only be about 1000 words per update. The focus is to finish the story before doing any major changes or editing. Please read as if this is a work in progress, not a finished product. Feel free to let me know if you see any error, whether glaring or minor. If you help me out, I'll be sure to add you to a thank you list at the front of the book when it is published. Chronicles of Xod is a first-person fantasy novel that follows the adventures of a young man from Earth. Through unknown circumstances, he finds himself in a fantasy world where life is not all wonders and happy endings. The story takes common fantasy concepts from my favorite video games, books and movies and gives them an adult edge. It also introduces some taboo concepts often glossed over by stories written for broad audiences. The style is meant to be immersive and heavily detailed. The short novel will be written in a way that attempts to bring a sense of realism to an unrealistic genre. Where there are realistic consequences and dangers in a world populated with violent monsters, cruel demons, bloodthirsty undead, and immoral bandits. In this fantasy world, the inhabitants are essentially gender blind as far as sexuality is concerned. There is also more variation amongst male and female physiology. This isn't meant to be any kind of promotion or demotion of social behavior in reality. Just a concept I thought would be an interesting idea to have in a fantasy setting. I highly discourage anyone from reading this material if you are personally concerned with being offended or traumatized. Both violent and sexual content will be graphically detailed. All characters involved in sexual scenes are mature and of the age of consent(18+).
8 234 - In Serial59 Chapters
Myths & Rejections
Harper has been bullied, insulted, and abused by all the other wolves at school, she's been the punching bag, and the main target of the queen bee for years. She's been broken so long that she's lost hope, she knows she will be rejected on her 18th birthday, she's been preparing for years. What she wasn't expecting was for her mate to be future Alpha Reese Crawford, and she didn't expect him to do it in front of the whole school.To escape the humiliation and abuse Harper packed her bags to leave the pack forever. Then she receive a text from her best friend telling her, she too had been rejected, just moments after Harper by Alpha Reese's best friend Adam. Celie asked Harper to take her out of there, because she knew Harper already had a plan.Together they traveled to the other side of the country, lone wolves, out to find a better life for themselves. They worked hard. Drawing on her stunning intellect Harper went to medical school, graduating at the top of her class. Celie tapped into the extraordinary talent within her to become a successful and sought-after artist. Seven years have passed, Harper has moved on with a successful medical practice and a handsome loving husband. But Harper has a secret, a secret about a myth that turned out to be real. But out of the blue one day, Harper and Celie's rejectors come back into their lives, and soon after they all find themselves caught up in a conflict none of them could ever have imagined. Creatures of myths and legend come to life, ancient prophecies are revealed, battles are fought, lives are lost, and hearts are broken.This is a tale of bravery, strength, love, loss, and hope. Of new beginnings, tragic endings, and it's only the beginning...This book has been copyrighted and is NOT published on any other site or app. I do not give permission for this book to be published on any site other than Wattsapp.
8 134

