《Muhteşem Yüzyıl: Nowa Era II》Rozdział 10
Advertisement
Przemierzając puste i ciche korytarze Topkapı rozmyślam o pobudkach, przez które Efsun posunęła się do tego jakże makabrycznego, niegodziwego wręcz czynu. Zaraz po tragedii odwiedziłam Abdullaha. Niestety nasza rozmowa nie przyniosła efektów, jakich oczekiwałam. Miałam nadzieje, że syn zmarłej o czymś wie. Co więcej, że zdradzi mi prawdę. Niczego się nie dowiedziałam. Całą sprawę okryła aura tajemnicy, której być może nigdy nikt nie rozwikła. Wiele trudu włożyłam w to, by brataniec choć przez chwilę ze mną porozmawiał. Delikatnie wymuszałam na nim zeznania, jednak usłyszałam tylko " Proszę, nie pytaj mnie o to. " Odpuściłam. Zdałam sobie sprawę, że wypytywanie i dręczenie nie ma najmniejszego sensu. Postanowiłam, tak zwyczajnie, być z młodzieńcem. .. pomóc mu przejść przez ból po stracie najważniejszej osoby, jaką jest matka. Mijały godziny, dni i tygodnie. Z czasem sprawa śmierci sułtanki ucichła. Harem ponownie zaczął tętnić życiem, a osierocony chłopak wrócił do Konyi w towarzystwie swoich faworyt. Kösem została moim wrogiem na zawsze. Przeczuwam, że jeszcze nie koniec moich zmagań z tą okropną dziewuchą. Na razie zostaje mi tylko wierzyć w to, iż Margaricie uda się związać jej ręce.
21 Listopada 1563 rok.
- Nad Sarayem wznoszą się czarne chmury. Cały Konstantynopol otula mroczna, nocna ciemność. Jesienny deszcz stuka w okna komnat regularnym, melodyjnym rytmem. Wbrew pozorom ta nielubiana przez cały świat chandra wprawia mnie w dobry nastrój. Deszcz jest symbolem życia, odnowy i nowego początku. To przez niego wszystkie zmęczone, obciążone rośliny mogą powstać i wyprostować swe liście, zyskując wodę, która pozwala im rosnąć. Siedząc ze skrzyżowanymi nogami, ukrytymi pod złotozdobioną, kaszmirową suknią wyszywam kaftan syna kwiatami, będącymi symbolem naszej dynastii. Pod poszewkę wrzucam amulet ochronny, składający się z różnych ziół pobłogosławionych w czasie przesilenia i szczelnie zamkniętych w małym woreczku. Guślarka nie chciała za niego złota twierdząc, iż największą zapłatą dla niej będzie przyczynienie się dla dobra Imperium Osmańskiego i rodziny nim rządzącej. Nazajutrz Osman opuści Saray. Wyjedzie z rodzinnego İstambulu i trafi do koszar janczarów, gdzie dołączy do Yüsufa. Wraz z nim będzie przyswajał podstawową wiedzę, niezbędną do dalszego sympozjum w wychwalanym, słynnym zakonie Akincaiów- rycerzy ognia. Będzie tam egzystować przez wiele lat z dala od domu, rodzicieli... skazany sam na siebie. Zerwie się z uprzęży, puści dłoń matki... Kochałam go, wykarmiłam i wychowałam. Prowadziłam przez ciemne zaułki świata. Nie pozwalałam zboczyć z drogi i zejść na manowce. Wpoiłam mu zasady potrzebne do przeżycia w trudnym, dorosłym świecie. Boję się, lecz wiem, iż dobrze wyuczyłam oğulum. .. poradzi sobie. Dzieci muszą kiedyś opuścić ciepłe gniazdko i znaleźć własne miejsce. Pogodziłam się z tym. Osman zacznie żyć na własną rękę. Musi. Co może czekać syna Valide sultan, jeśli nie kariera wojskowa? Jestem pewna, że Çocuk nie zmarnuje szansy, którą mu daję i obejmie ważną funkcję w Turcji. Moim priorytetem było zapewnienie mu świetlanej przyszłości. Wykonałam zadanie. Póki żyje mój syn będzie bezpieczny. Nie skończy jak Osman Sultanzade- kuzyn, który stracił wszystko, co posiadał. Nawet tytuł. Teraz ciągnie się za nim znamię uciekiniera i zdrajcy państwa. Od lat wyszukuje coraz to lepszych kryjówek, tułając się po świecie, nie mając domu, ani rodziny. Ciąży na nim kara śmierci. Nie spotka to oğulum. Bo ja na to nie pozwolę. Kiedyś pomogę też kuzynowi. Potrzebuję tylko czasu i dobrego planu.
Advertisement
- Co to? Szyjesz dla Osmana? - W mojej komnacie zjawia się córka. Stawia się tu tak szybko i nieoczekiwanie, jak powiew wiatru czy zimowe opady. Bez ogródek zasiada naprzeciwko mnie, rozpoczynając rozmowę.
- Aha. - Przytakuję, uśmiechając się sama do siebie. Kończę właśnie wszywać ostatnią nić w krwistoczerwoną szatę. - Żeby zawsze pamiętał skąd się wywodzi i kto jest jego matką. Podoba ci się? - Unoszę dumnie do góry cudowny, haftowany kaftan z wygrawerowanymi inicjałami syna i pnącym się tulipanem.
Piękny. - Potwierdza Kızem, zadzierając głowę do góry, by dokładnie ujrzeć szatę oraz dotknąć jej brzegu. Po kilku sekundach jej mina z zachwyconej zmienia się i przyjmuje naburmuszony wyraz.
- Co znowu? - Zapytuję, zauważając to. Wiem, czego mogę się teraz spodziewać. Turhan co jakiś czas wraca do tego tematu.
- Dbasz tylko o Osmana. To ja jestem najważniejsza. - Odpowiada dziewczynka z wielką, nietypową dla niej powagą.
- O czym ty mówisz Turhan. - Przybieram niedelikatny ton. - Czego ci brakuje?
- Męża. - Mała sułtanka syczy jednoznacznie . Jej oczy czarne, jak moje wskazują na upartość i próby wymuszenia na mnie decyzji o zamążpójściu. Widząc tę scenę wybucham gromkim śmiechem. Niestety mój dobry humor nie udziela się Turhan.
- Jesteś zbyt młoda. - Powiadamiam, gdy sytuacja przestaje mnie bawić. - Kto zechce dziecko w alkowie? Zastanów się. Na razie nie potrzebujesz mężczyzny. Ty nawet nie zaczęłaś jeszcze krwawić z kobiecych miejsc.
- Nie jestem już dzieckiem ! - Woła poirytowana córka.
- Kobietą też, jeszcze nie jesteś. - Dodaję od siebie. - Już ci to tłumaczyłam. Kiedy przyjdzie twój czas nie będę protestować. Na teraz... koniec rozmowy.
- Ale mamooo.... !!
Nie odparłam żałobnego nawoływania dziewczynki, ponieważ w komnacie zjawia się Reihan wraz z Menekşe.
- Sultana... ! Su... sultana! - Przekrzykują się wzajemnie, po czym oboje wyrzucają z siebie niezrozumiały, chaotyczny potok słów.
- Nie rozumiem nic z tego bełkotu. Niech mówi jedno z was. - Nakazuję. W tym momencie Kızem zdaje sobie sprawę, że nie wrócimy już do naszej rozmowy. Nici z jej przekonywań, wyuczonych już na pamięć. Wstaje wściekła z Ottomana i wymija służących, wymuszając na nich oddanie pokłonów, po czym rozpływa się w ciemnym korytarzu. Nie zamierzam zważać na jej chwilowe fanaberie.
- Mów Reihan. - czarnulka ciężko wzdycha rozsiadając się na miejscu, w którym przed momentem rezydowała Turhan.
- A więc. - Zaczyna dumnie eunuch. - Śledziliśmy Nergisşah sultan. Znowu udała się na schadzkę z tym łajdakiem Girayem.
- Jesteście pewni? - Moja twarz przybiera kamienny, nieco przerażający grymas. Spodziewałam się tego, lecz miałam nadzieje, że bratanica mnie posłucha. Stało się inaczej. Trudno. Prysła wątła nić. Dziewczę będzie cierpieć.
- Niestety. - Potwierdza Menekşe. - Widzieliśmy ją, pozliśmy za nią, aż do lasu. Sułtanka...
- Jesteśmy pewni. - Przerywa jej Reihan nie widząc ostrzegawczego spojrzenia, rzuconego w jego stronę przez przyjaciółkę. Odpowiada szybko, zwięźle i na temat.
Słysząc zapewnienia odkładam na bok kaftan syna, nie zmieniając wyrazu twarzy. Powoli i majestatycznie wstaję z mebla. Poprawiam suknię i nabierając dużej ilości powietrza do płuc ruszam przed siebie. Słudzy wymieniają się wzrokiem, po czym drepczą za mną. Szybkim, lecz wciąż wyrafinowanym i kobiecym krokiem wymijam zaułki Topkapı kołysząc biodrami. Z impetem, niczym spokojna burza przemierzam harem nie zwalniając tępa.
Advertisement
- Sułtana, co chcesz zrobić? - Zaniepokojona Menekşe stara się dotrzymać mi kroku.
- Jak to co? - Oddzywa się jej towarzysz niedoli. - Sultan idzie szukać bratanicy. Jeszcze się nie zorientowałaś ?
- Nie. - Oznajmiam pewnym, niewahającym się głosem.
- Nie? - Słyszę za sobą zaskoczonych przyjaciół. Ni stąd, ni zowąd zatrzymuję się w pół kroku, co wybija ich z rytmu. Łysy mężczyzna potyka się o własny płaszcz lecz nie upada. Z trudem łapie równowagę. Menekşe widząc to uśmiecha się szyderczo.
- Idę do komnaty Nergisşah. Zaczekam, aż wróci ze spotkania z Şahinem i pojawi się w Sarayu cała rozanielona. ....
Nergisşah owiera drzwi komnaty. Rozgląda się jeszcze po drodze sprawdzając, czy aby nikt jej nie obserwuje. Nie dostrzegając żadnych negatywnych sygnałów, rozpływa się z miłości. Jest cała w skowronkach, a na jej twarzy gości szczery uśmiech. Rozpuszcza kasztanowe fale, rzucając szpilę, wybitą drogimi kamieniami, na kanapę. Wygląda, jakby malutki amorek zestrzelił ją miłosną strzałą. Niczego się nie spodziewa. Zwiewnym krokiem podchodzi do ściany szeleszcząc suknią. Rozpala świecę w złotym karniszu nie małych rozmiarów.Odwraca się i nagle wydaje z siebie okrzyk zaskoczenia.
- Su.... sultana? Co ty tu robisz? Dlaczego tak się skradasz? - Wraz z tym pytaniem jej oczy opuszczają radosne iskierki błogości i anielskości, a zastępują je szare plamy niepokoju , przerażenia i ostatniej nadziei.
- Gdzie byłaś? - Odpowiadam pytaniem na pytania. Ton mojego głosu staje się gorzki i oschły.
- W...w ha... w haremie. - Jąka się dziewczę, wymyślając na poczekaniu pierwsze, lepsze alibi nie pokrywające się z logiką, a tym bardziej z rzeczywistością. Wstaję z siedzenia jednym ruchem. Zbliżając się do bratanicy lustruję ją wzrokiem. Ta, ma ochotę zapaść się pod ziemię lub uciec, gdzie pieprz rośnie. W moich oczach staje się malutka... maleńka jak ziarenko piasku na wielkiej, rozciągającej się wzdłuż i w szerz, nieprzebytej pustyni arabskiej, uczęszczanej jedynie przez szejków, ludzi piasku.
- U kochanka? - Tym zdaniem daję jej znać, że nigdy nikt nie będzie mógł nawet przymknąć powieki bez mojej wiedzy. Nergisşah spuszcza głowę, stojąc jakby na ścięcie.
- Odpowiedz ! Nie łżyj! - Nie doczekując się odpowiedzi poczynam groźnie krzyczeć.
- Byłam! - Sułtanka również podnosi ton głosu. - Byłam, a tobie nic do tego! Nie jesteś moją matką! Nie rozkazuj mi! Wyjdź z mojej komnaty sułtana! Nie masz prawa mi niczego nakazywać, czy zabraniać! Nie masz prawa nawet tu...
- Milcz!! - Przekrzykuję ją trzy razy głośniej. Dziewczyna ze strachu przede mną wykonuje polecenie. - Spotkałaś się ze zdrajcom i wrogiem dynastii. - Rozpoczynam monolog spokojnie, nie zbyt głośno ale pewnie i wciąż oschło. - Oszukałaś mnie. Nie dotrzymałaś obietnicy. Naraziłaś nas na wstyd i hańbę. - Podnoszę ton głosu od najcichszego po coraz to wyższy, mocniejszy i groźniejszy. - Dodatkowo rościsz sobie prawo do wypraszania mnie stad?! Wstydź się dziewczyno. Bruzgasz swoje własne dobre imię !
Nie muszę się zbytnio starać, by wywrzeć na niej wrażenie... nie muszę prawic kazań... nie muszę nawet głośno krzyczeć. Nergisşah i tak zdaje sobie sprawę ze zdrady, której się dopuściła. Patrzy na mnie wzrokiem pełnym smutku, bólu i urazy. Jej twarz zarumienia się z nadmiaru emocji.
- Nie dałaś mi wyboru. - Po chwili przerwy ciągnę dalej ostrzegawczo.
- O czym mówisz? - Bratanica jest wystraszona nie na żarty. Jej jędrne ciało drży ze stresów, które właśnie przechodzi. Zdała sobie sprawę z tego, co mogę jej zrobić.
- Jutro o świcie wyprawię syna w drogę, a zaraz potem porozmawiam z twoim ojcem. Poznasz kandydata na męża. Wyjdziesz za niego jeszcze przed końcem bieżącego roku.- Oświadczam opanowanie, patrząc głęboko w oczy sułtanki.
- Nie! Błagam, sultana! Nie zrobisz mi tego . - Córka padyszacha pada na kolana i łapie mnie za koniec sukni. - Nie możesz, nie chcę! - Szlochając, prosi o litość.
- Wstań! - Rozkazuję, bez ujawniania jakichkolwiek emocji. - Nie interesuje mnie kogo kochasz, kogo nienawidzisz, kogo pragniesz i pożądasz i na czyj widok cię mdli. Za niestosowanie się do zasad nawet tobie grożą konsekwencje. - Uzasadniam swój, jakże tragiczny dla młodej, wybór.- Doskonale o tym wiesz. Sama sobie zgotowałaś ten los.Nie chciałam wydawać cie za pierwszego lepszego mężczyznę, niestety nie dałaś mi wyboru, Nergisşah.
- Nie możesz tego zrobić. Nie chcę wychodzić za obcego mężczyznę.Nie znam go. Boję się!Nie chcę opuszczać stolicy. Nie jestem gotowa. Nie wydawaj mnie za mąż! Błagam, sultana! - Dziewczyna rozumie, że nie ma już dla niej ratunku. Ze wszystkich sił stara się wywrzeć na mnie wrażenie. Ani myśli wstać z kolan. Zalewa się łzami, toczącymi z policzków niczym wielki wodospad nieszczęścia.
- Możesz sobie krzyczeć, błagać, płakać do woli. Nie wzrusza mnie to. Tyle razy cię ostrzegałam. Ale miałaś za nic moje słowa. - Ciągnę swój makabryczny monolog, nie uginając się pod ciężarem cierpienia dwudziestodwuletniej, nieszczęśliwej sułtanki, choć sprawia mi ono wielki ból. zmusiła mnie do tego. Tylko w ten sposób mogę ja ochronić. - Zostaniesz żoną tego, którego ja wybiorę. Nie waż się judzić i knować. Skończyła się moja dobra wola.
Nie czekając na nic wyszarpuję suknie z jej rąk i wychodzę z komnaty. Zostawiam osamotnioną sułtankę bijącą się z myślami. Może mnie znienawidzić, lecz kiedyś zrozumie, że wszystko co robię, robię dla jej dobra i dla dobra dynastii Osmańskiej. Nergisşah tracąc siły i nadzieje pada na łoże, tonąc we łzach.
Advertisement
- In Serial19 Chapters
Evil Tree
The story of Bazil, a man whose dreams of villainy are repressed by society and is being reincarnated in another world. Follow him, or rather it, as it found itself being a simple plant. How will it conquer the world? It doesn't know yet, but it has some ideas. --- A story where I plan on unleashing the taste for evil MC I have, also a bunch of perverted stuff to come. ;-)
8 265 - In Serial24 Chapters
One Piece: Pursuit of Justice
The Pirate King, Gol D. Roger, last words sent thousands upon thousands of pirates searching for the legendary One Piece. Of course, these pirates had to do something while they were searching for the legendary treasure, most of which included crimes. The World Government isn't happy with this rampaging influx of piracy, and naturally, have their own means of squashing this new "Golden Age of Piracy". What is this solution, you ask? Well, the Navy of course. This story follows Akura D. Kenji and his brothers living in the remote Uxopia Village. With this golden age of piracy, both he and his brothers are exposed to these engimas called "pirates". Kenji decides he wants to capture these villainous pirates in the name of Justice. And thus starts his path of becoming a proud soldier of the Navy - a Marine. Schedule: I write whenever I'm available, but if I see a large amount of support and feedback I will make a conscious effort to release faster!
8 197 - In Serial12 Chapters
The Man and His Pup (On Hold)
Waking up in a strange place Thomas Allen is told hes been chosen by someone to do something in another world. He dosent know why, the strange old man whos supposed to guide him to the new world doesent know why. Not having much back home to cry over he decided why not, hes read enough light novels and manga, why not go and see another world.
8 139 - In Serial88 Chapters
The Fateful Uchiha
Jun cursed his luck from being reincarnated into the Uchiha clan. He would rather remain dead recalling the fate of the clan. But he was given a new life, and he refused to let it end prematurely. How can he prevent crucial events from happening? Itachi Uchiha will kill all Uchihas except for his little brother Sasuke. How can Jun stop the clan massacre to avoid his inevitable demise?
8 550 - In Serial80 Chapters
Aris Cretu
What do you do when your entire life as it once was is abruptly ended, you meat what may or may not be a god, and then get pitchforked back into the world because 'whoops, you wern't supposed to die yet...' For Aris Cretu, a whole lot it seems. Second Person is used initally, but I finally burn out on that format and switch away from it partway through.Complete, with a total of 80 chapters. On The Series - This series was written as a Choose Your own Adventure (CYoA) on the /r/HFY forum. The between chapter votes have been omitted, as they are not part of the story, despite their influence on it. On the Author's Notes at the Beginning of Chapters - These were included in the original document, and are included here for the purpose of completeness. Spelling, grammatical, and formatting changes have been made in the process of archiving this story: none of the contents of the story has been substantially affected.
8 594 - In Serial156 Chapters
Non-BL Reading List (BG novels, Non-Romance)
My reading list for novels with female leads, male leads, non-romance~~~
8 203

