《Wspaniałe Stulecie: Ogień i Lód》Çihangir
Advertisement
"Kaleki, nikomu niepotrzebny Książę; przyzwyczaiłem się już."
Większość dni upływało mu na nauce i przesiadywaniu przy książkach. Polubił swoją samotność, która czasami uciekała, kiedy pojawiało się jego rodzeństwo. Niestety bracia zarządzali prowincjami i przyjeżdżali tylko przed wojną, albo za specjalną zgodą Sułtana. Częściej widywał się z matką i siostrą, która pomimo małżeństwa lubiła przebywać w Topkapı. Dobrze wiedział, że nie kochała Rüstema, ale matka była nieugięta. Potrzebowała swojego zięcia, aby mieć władzę. Szczerze współczuł siostrze, ale nie mógł na to nic poradzić. Nie chciał brać udziału w intrygach rodzicielki, wiedział ile przeszła w tym pałacu, osmańskim piekle, ale nikt nie miał prawa krzywdzić niewinnych i dobrych osób.
Nie umiał sobie znaleźć miejsca w murach Topkapı, chociaż tutaj się urodził i spędzał większość czasu. Jego komnata była swoistym zaciszem, schronieniem oraz bezpiecznym miejscem. Czasami jednak nawet od niej musiał odpocząć i wtedy udawał się na długie spacery do ogrodu, czy odwiedziny do matki. Bardzo dobrze się dogadywali, jeśli chodziło o przyziemne tematy, o nich mogli rozprawiać nieustannie. Sprawa pogarszała się, gdy do rozmowy wkradały się sprawy państwowe. Tutaj mieli inne zdania, opinie, poglądy. Niestety matka próbowała przekonać go do swoich racji, przed czym zawzięcie się bronił. Miał swój własny rozum, którego potrafił używać.
Bardzo się cieszył z chwil spędzonych z ojcem, Sułtanem tego świata. Był dla niego autorytetem, wsparciem oraz nauczycielem. Dzięki niemu pokochał sztukę, naukę oraz zrozumiał jak działa państwo, jak na młodego Księcia przystało. W tym się odnajdywał, wśród ksiąg, pergaminów i dzieł wielkich męrdców.
Z rodzeństwem łączyła go niezwykła więź i każdy to wiedział. Bracia byli dla niego wzorami do naśladowania, a starsza siostra powierniczką. Niestety ledwo poznał swoją najstarszą siostrę, Raziye, gdyż widzieli się tylko kilka razy. Doprawdy niezwykła więź łączyła go z Mustafą, najstarszym i najbardziej doświadczonym. Ukochał go całym swoim sercem, a ten odwzajemnił tą czystą i braterską miłość. Nie było nigdy pomiędzy nimi niezgody, czy kłótni.
***
Niestety ciężar, który dźwigał na swoich plecach często dawał mu się we znaki. Nie mógł się przemęczać, ani denerwować, gdyż jego wrażliwość duchowa sprawiała, że silne emocje wywoływały bóle garba. Ojciec sprowadził do stolicy najlepszych medyków, aby się nim zajmowali i ulżyli mu w cierpieniu. Czasami się to udawało, czasami nie. Przez swoją przypadłość oraz chorowitość nie mógł uczestniczyć w wyprawach wojennych, co zawsze było jego marzeniem, ani zarządzać też własną prowincją o czym już nawet nie śmiał myśleć. Musiał mieć stale pod ręką medyków, a poza tym kto by się słuchał kalekiego Księcia? Jakby miał zarządzać czymkolwiek? Zrezygnował z prawa do tronu na rzecz swoich kochamych braci i tak nigdy nie miałby szans zostać Sułtanem. Nikt go w tym wypadku nie brał pod uwagę i nie dziwił się temu. Nie posiadał też własnego haremu, chociaż matka kilka razy wysyłała mu piękne nałożnice. Nie interesowały go. Wiedział co szeptały o nim niewolnice. Dla nich było karą wysłanie do jego alkowy. Nie chciał nikogo do niczego zmuszać, tak było lepiej.
Starał się nie narzekać na swój los, iść dalej nie zważając na przeszkody. Nierzadko trudno było zacisnąć zęby i twierdzić, że czuje się dobrze. Nie chciał za dużo martwić rodziców i rodzeństwa. Widział wiele łez na twarzy rozdzicielki, choćby podczas śmierci Mehmeda, drugiego w kolejności brata. Nie chciał, aby z jego powodu uroniła ich więcej. Potrafił być mężny i godnie znosić ból. Będzie to robił tak długo, jak będzie trzeba.
Advertisement
***
Wieczory stawały się dłuższe niż dni, a świat od czasu do czasu pokrywał biały puch. Wpatrywał się jak zahipnotyzowany, kiedy spadał z nieba. Potrafił tak siedzieć godzinami. Ostatnimi czasy trwał przy biurku do późnej nocy, wtedy wosk z świec brudził blat oznajmiając, że czas udać się na spoczynek. Wokół było wiele ksiąg autorstwa znanych na całym świecie pisarzy oraz uczonych. Studiował je z zapałem i niespotykaną dotąd pasją. Służba przynosiła mu tylko dwie rzeczy, nowe księgi i posiłki. Naszczęście, kiedy udawał się do hamamu brudne naczynia znikały, za co był wdzięczny zapobiegliwym eunuchom. Kałamarz i pióro leżały bardzo blisko, gdyż robił dużo notatek. Miał zamiar skonsultować swoje spostrzeżenie z pałacowymi çelebimi oraz ojcem. Bardzo lubił ich rozważania, więc była ku temu dobra okazja.
Wkrótce obok wyrósł pokaźnych rozmiarów stosik zapisanych zgrabnym pismem pergaminów. Nawet nie zauważył ile czasu minęło. Dlatego też, kiedy drzwi się otworzyły, aż podskoczył z zaskoczenia. Po chwili jego oczom ukazał się Sümbül ăga z zatroskaną miną.
- Książę, już jest bardzo późna godzina...
Çihangir skierował swój wzrok na okno, księżyc wisiał już wysoko na niebie, a w mieście było widać palące się ogniska.
Zarejestrował też ciszę zupełnie niepodobną do pałacu w dzień.
- Chyba się zasiedziałem... - mruknął wstając powoli.
- Wszyscy się o ciebie martwią Książę. W dzień bardzo długo śpisz, a w nocy nie możesz zmrużyć oka. Może medyk coś na to poradzi?
- Dobrze się czuję Sümbül. Jakoś tak ostatnio się dzieje...
- Napar nasenny powinien pomóc.
Çihangir powstrzymał się przed wywróceniem oczami. Ta ciągła troska o jego osobę powoli zaczęła go irytować. Był już dużym Księciem, wiedział co może robić, a co nie. Znał bardzo dobrze swoje możliwości zdrowotne.
- Przygotujcie mi ten napar i hamam. Chyba wystarczy na dziś. - westchnął.
Sümbül czym prędzej poszedł wykonać rozkazy Księcia, a Çihangir począł sprzątać swoje biurko. Niestety całe tonęło w papierach i księgach. Wyciągnął kilka i rozprostował tak, aby następnym razem mógł szybko odczytać to, co jest na nich zapisane. W oczy rzucił mu się przepisany i opatrzony komentarzami fragment z Leyli i Manjuna.
Było to w porze, kiedy chmiel króluje,
A na odludziu szczaw się ukazuje.
Kiedy zaś słońce w znaku Owna staje,
Niebo o sobie prawi swym zwyczajem:
„Ach, być papugą to szczęście bez miary!
Ach, tęczo, ty żeś naszyjnikiem barwnym!"
Wietrzyk na stepie taniec skoczny począł,
Ciemne nasionka w dal się potoczą.
Kaczeńce z darni wyjrzały ciekawie.
Wyrósł fiołek samotny przy stawie.
Pączek otwiera usteczka i olśni
Rosą - ząbkami przejrzystej białości.
Poranna rosa nasączyła niwę -
Wnet wyrastają maki urodziwe.
Rosły tam palmy. Widok oczom miły -
Ich liście chyba z Plejad wianki wiły.
Kajs i Lajla weszli tam z innymi:
Tulipanami zrazu zachwyceni.
Ale ich serca jak te tulipany
Płoną w gorączce z ran wzajem zadanych.
Pochodziło to z samego początku, bardzo mu się podobało i na wzór tego chciał stworzyć własny wiersz, albo tekst. W pałacu powszechnie wiedziano, że jego rodzice darzą się prawdziwą, nieśmiertelną miłością, a w młodości słali ku sobie listy miłosne. Wprawdzie on nie miał swojej muzy, ani obiektu uczuć, ale zawsze mógł poradzić się doświadczonego artysty, jakim był jego ojciec.
Advertisement
Kiedy po powrocie z hamamu wreszcie spoczął w łożu, sen nie przyszedł od razu. Sięgnął więc po napar, któr został postawiony na stoliczku obok. Miał on lekko gorzki smak, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Medycy na jego ból garba dawali mu czasem o wiele gorsze specyfiki. Wypił od razu wszystko, w głębi duszy wiedział, iż Sümbül ăga miał rację, jednak to samo jakoś tak wychodziło. Nawet nie czuł upływu czasu, nagle podnosił wzroku znad biurka i było już zupełnie ciemno. Może powinien rzeczywiście na chwilę chociaż zająć się czymś innym, aby umysł mógł odpocząć? Wprawdzie pisanie, czytanie i sztuka były jego pasjami i przy tym się relaksował, ale wszystko należy czynić z umiarem. Spróbować nie zaszkodzi w sumie. Wkrótce zmorzył go sen spowodowany naparem, jednak przespał praktycznie połowę dnia, co uświadomił sobie z lekkim wstydem.
***
Swoje postanowienie o odpoczynku od komnaty i papierów zaczął realizować kilka dni później. Akurat świat otulił biały puch gęsto spadający z nieba. Już nie chodził tak wcześnie spać oraz nie budził się tak poźno, więc z samego rana zdecydował, że w tej pięknej scenerii musi się przejść po ogrodzie. Bardzo chciał wyjść na świeże powietrze i poczuć szczypiące zimno na policzkach.
Dlatego też po obudzeniu się i porannej toalecie rozkazał chyżo przynieść śniadanie do swojej komnaty, a służba miała szykować najcieplejszy kaftan i płaszcz oraz na wszelki wypadek pelerynę. Ku zdziwieniu wszystkich zamówił też gorącą kawę od której w przeciwieństwie do matki, stronił. Zdecydował, że musi się dobrze ogrzać przed spacerem, musiał dbać o swoje zdrowie. Do jego uszu doszło pukanie do drzwi, zastanawiał się kto o tak wczesnej porze chce się z nim zobaczyć i wie, że akurat dzisiaj bardzo wcześnie wstał.
- Wejść!
W progu ukazał się Sümbül, ukłonił się Księciu i wszedł do środka. Szybko rozejrzał się po komnacie, nie dając jednocześnie po sobie poznać, że zdziwiły go przygotowania do wyjścia na zewnątrz.
- Miłego poranka Książę. Dowiedziałem się, że już nie śpisz, dlatego przyszedłem ci powiedzieć, że Sułtanka Hürrem pragnie zjeść z tobą posiłek.
- Niestety Sümbül będziesz musiał przekazać mojej matce, że zjawię się dopiero na obiad. - odparł z lekkim uśmiechem.
- Planujesz coś Książę? - zapytał ostrożnie.
- Tylko trochę się przejść, aby zażyć świeżego powietrza.
Eunuch ukłonił się i opuścił komnatę, a Çihangir wrócił do posiłku. Nie wiedział ile dokładnie bedzie przebywał na zewnątrz, a nie chciał niepokoić swojej rodzicielki spóźnianiem, dlatego też kazał jej tak zapowiedzieć. Możliwe też, że zapomni zatracając się w haremowych sprawach, na co trochę liczył. Nie miałby ograniczonego czasu oraz nie musiałby się tłumaczyć. Czasami miał wrażenie, że matka nie do końca go rozumie. Z pomocą służby ubrał kaftan i ciepły płaszcz obszyty futrem, a pelerynę lekko zarzucił na plecy. Na razie nie padał śnieg, więc prawdopodobnie nie będzie mu potrzebna. Na głowę założył futrzaną czapkę z piórami, którą mocno nałożył na uszy. Wyszedł z komnaty, aby skierować się do ogrodu, kiedy dostrzegł kroczącego ku niemu Sümbüla w ciężkim płaszczu i ciepłym turbanie.
- Książę, Sułtanka rozkazała mi, abym ci towarzyszył. - wyjaśnił podchodząc bliżej.
Skinął głową ukrywając ciężkie westchnienie. Miał nadzieję, że będzie mógł sam pobyć ze swoimi myślami. Strażnicy zawsze trzymali się kilka kroków za nim, co dawało pewną prywatność, ale ăga raczej będzie wolał iść przy nim. Skierowali się w stronę wyjścia.
Ogród był przysypany płytkim śniegiem, a drzewa pokrywał szron. Z nieba delikatnie pruszył biały puch, słońca wychylało się nieśmiało zza chmur. Było chłodno, wiatr tylko czasami mocniej zawiał, jednak to nie przeszkdzało Çihangirowi w podziwianiu zimowego krajobrazu. Powoli spacerował wśród alejek zatapiając się we własnych myślach. Zima bardzo mu się podobała jako pora roku, jednak była kapryśna, pogoda mogła zmienić się praktycznie w każdej chwili. Naszczęscie tego roku nie była zbyt surowa, a biedni otrzymali pomoc od państwa, aby mogli przeżyć ten trudny czas bez uszczerbku na zdrowiu.
- Książę, czyż nie doskwiera ci chłód?
Sümbül ăga starał się baczyć, aby najmłodszy syn Sułtana się nie przeziębił, ani nie daj Boże rozchorował. Właśnie po to Sułtanka Hürrem rozkazała mu towarzyszyć Çihangirowi.
- Ani trochę, odrobina świeżego powietrza i zimna jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła. - odparł z uśmiechem.
Kontynuował wędrówkę alejką wokół ośnieżonych drzew, które wydawały się być zrobione z lodu. Uważał, że były bardzo piękne i zawsze był pod wrażeniem jaką artyską była Matka Natura. Bardzo często stanowiła dla niego inspirację, pod jej wpływem dużo tworzył. Dlatego tak bardzo uwielbiał polowania z braćmi, oczywiście pierwszorzędny był czas z nimi spędzony, ale leśna sceneria też poruszała wrażliwą duszę Çihangira.
- Książę może powinniśmy wrócić do pałacu? - zagadnął Sümbül znowu.
Młodzieniec westchnął pod nosem. Mógł się spodziewać, że z wiernym sługą jej matki nie będzie tak łatwo. Wiedział, że musi on sumiennie wykonywać swoje obowiązki, ale ta ingerencja w jego czas lekko go irytowała.
- Sümbül dopiero co tutaj przyszliśmy.
Posłał słudze krytyczne spojrzenie i jeszcze raz kontynuował swą wędrówkę. Jego myśli tym razem powędrowały ku zbliżającej się wojnie. Kogo Sułtan mianuje na swojego Namiestnika? Czy możliwe, że tym razem będzie mógł wyruszyć? Bardzo tego pragnął, ale do tej pory nie udało mu się przekonać matki, ani tym bardziej ojca. Chciałby wziąć udział w wojnie i pokazać swoją wartość na polu bitwy, albo przydać się jako strateg i doradca. Miał podejrzenie, że tym razem to Mustafa albo Bayezid zostaną w stolicy. Selim ostatnim razem został Namiestnikiem i nawet dobrze sobie radził, możliwe, że teraz Sułtan będzie chciał sprawdzić jak będzie radził sobie na polu bitwy.
Kątem oka dostrzegł, że eunuch ma zamiar ponownie coś rzec, więc odwrócił się ze surowym wyrazem twarzy.
- Sümbül ăga! Wiem, że wszyscy chcecie się o mnie troszczyć, ale bez przesady! Wiem na co mnie stać i jestem już dorosłym Księciem, spacer podczas zimy nie zagraża mojemu życiu! - sarknął.
Wierny sługa Sułtanki Hürrem otworzył usta, aby coś powiedzieć, po czym bardzo szybko je zamknął. Nie chciał bardziej denerwować Księcia, który bardzo szybkim krokiem podążył przed siebie.
P.S Będę dodawała gify do rozdziałów ^^
P.S 2 dziękuję tym osobom co mnie wspierały w chwilach zwąpienia :D
Advertisement
- In Serial52 Chapters
Return of the Margravine
She was the daughter of the prestigious margravial house, yet she had severed her ties with her family to marry him, the Kingdom’s third prince. She had fought in a bloody civil war just so she could secure the throne for him. She had done every deed imaginable out of love for him. But how did he thank her? As soon as she had given him all she was capable of, she was discarded. First replaced by another queen, later thrown into prison. Now he even sentenced her to death by burning at the stake as the witch she never had been, slaughtering her important people before her eyes. That was one betrayal too much for her. Faced with the chance to return to the past in the moment of impending death, she decided to take it, no questions asked. Now she is back twelve years prior. Watch out, deceitful prince, for your former wife from another timeline will never allow you to rise to power again. Now she will do everything in her might to keep her important persons save, hindering the career of her previous lifetime’s husband at every step. ******* As English isn't my mother tongue, I would appreciate it if native speakers, anglicists or any other proficient users of the English language could kindly inform me about any mistakes in grammar or word choice so that I may correct it. The same applies to any sentence or paragraph that may sound unnatural in English.
8 144 - In Serial6 Chapters
Necromancy Domination
"I hope I wake up in another world." Leon hoped as he stared at his blank ceiling. His eyes got heavier and heavier and everything became dark. [WELCOME NEW PLAYER!] ... This is the story about a man who never belonged in his world and wished to be where he belonged. Wishing to fulfill his dreams of acquiring FAME, MONEY, AND WOMAN! with his class being [Necromancer] that normally humans shouldn't possess. With his army of his own summoning; he will conquer (and probably fuck) every beautiful woman he sees, acquire every money he gets reward, and be famous amongst the lands!
8 87 - In Serial9 Chapters
Forgotten
Lee doesn’t know who he is. He doesn’t even know where he is. All Lee knows is that he’s woken up in a world filled with monsters intent on killing him. But that’s not all. The monsters here don’t really die. Some perpetual curse keeps bringing them back to life. And it’s affecting him as well. With each death he loses more memories—memories he must fight to regain by defeating more and more powerful foes. His only hope lies in a tattoo on his hand that seems to gain him power from his fallen enemies. But between his lack of memories, the odd messages that appear before his eyes and the nightmarish creatures of the world, Lee might just go mad first. When he meets a mysterious woman who tasks him with finding an end to the curse, Lee realizes it will take more than just his wits and instincts to survive. Lee will need to gather weapons, find allies and build a stronghold to destroy the evil permeating the world. But as he recovers his lost memories, Lee realizes that this may not be the first time he’s tried to save this world. He’s failed at least once before, and unless he can figure out where he went wrong, he could be doomed to repeating history. Forever... For fans of dark fantasy and the soulsborne series.
8 205 - In Serial38 Chapters
Mark of the Mountain [formally : the masked queen (drottingr)]
Lyssia - the masked Drottine of Ilvana - has to discover the strength of her own voice and uncover the dark secrets that threaten to undermine the safety of her people while maintaining her own secret, a struggle that may force her to choose between her kingdom and her life. * * * * * * * * * * Participant in the Royal Road Writathon challenge! * * * * * * * * * * Armed with an uncontrollable talent for premonition and a dangerous secret that could cost her her life, Lyssia - the masked Drottine of Ilvana - has to learn to survive in a land designed to weed out the weak. Lyssia always thought her survival at court depended upon her identity as the greatest pretender of all. But when Magnor - the newly crowned King of Dunival - arrives unannounced and threatens the tenuous peace between their two kingdoms, Lyssia soon realizes that he carries secrets even more dangerous than her own. As Lyssia struggles to discover the true intentions behind Magnor's visit, she is faced with an impossible choice: Sacrifice her secret - her freedom - her life to save a dying land... or allow Ilvana to be overcome by what lies hidden in the shadows. Can Lyssia find the strength to stand and fight for her people, or will the lies she has hidden behind her entire life prove too strong to be overcome? * * * * * * * * * * A kongdomr of warriors, though rusted their swords A kongdomr of voices, raised in hopeful song A kongdomr of drakuns, forsaken, forgotten A kongdomr of masks, neither young nor old A kongdomr of faces, expectantly raised To this new chance, a new age A new Drottingr Ilvana of legend Rise, Warriors, Rise * * * * * * * * * * CAST, DEFENITIONS, PLAYLIST CAST Ilvanian (the three-pointed mountain) Lyssia (Lys) - Drottine of Ilvana, heir, present day 22YO Dizean - Kongr of Ilvana, Lyssia's father Azerian (Az) - Lyssia's maternal cousin, present day 22YO Carryn - Lyssia maternal aunt, Azerian's mother Roakev (Ro) - Lyssia's paternal cousin, present day 24YO Eindre - Lyssia's paternal uncle, Roakev's father and Drengr Nimeah - Eindre's wife, Roakev's mother Seaka - old Lach and Lyssia's former caretaker Bjarke - Master Skald, employed the Kongr of Ilvana Aturnel (the guardian) - highest mountain point on Ilvania-Listoria border Thivness (the wildness) – dangerous, impassable cliff between eastern forest and sea Vatn – Lesser mountain named after the lake found at its feet Arvid – Lyssia’s Dubkir horse, named after her great grandfather Sikurd – Roakev’s Dubkir horse, named after an old hero from a Lay Isi - girl Lyssia meets on road to Steiner Mart Diyana - Lyssia's songbird, also Rilken's wife Ofrid - Lyssia's maternal cousin, close to Roakev's age Reeza - Lyssia's older maternal cousin, has a oat named OdilHoney - good natured mare rode by Lyssia Hanne – village representative’s niece celebrating her wedding Ardbon - Karl involved in Steiner Mart fight Liefer - Karl involved in Steiner Mart fight, his son’s name is Nurik Rilken - the last Drakun Kongr of Ilvana Steiner Mart - Eda-Yute Mart held every year in Steiner Field, also called the crossroads Gavin Brinson – young western Jarl, not allied with Halvor, his family crest is a raven Sidne – Gavin’s wife, very pregnant and very helpful Halvor - outspoken jarl from western stead Sorev – Halvor’s son, family crest is a bear in mid-maul, one of eight Jarlsons present, but the only one hailing from the west Fulrik – sonless western Jarl allied with Halvor Calvin – one of the Jarlsons atttending the peacemeet, the oldest and tallest of the lot Angar – eastern Jarl in possession of the Dubkir herd, family crest is a shield painted with bright green and yellow stripes Dubkir heir – Angar’s son…when will Lyssia learn his name? Ingar – former Kongr of Ilvana and Lyssia’s grandfather Scyftan River – the unofficial divide between eastern and western Ilvana Listorian (the five-pointed flower) Andev - Kongr of Listoria Igone (of the green thumb) - Andev's wife, Drottingr of Listoria Thisska - Listorian Drakun, bonded to Igone Linea - Drottine of Listoria, Murel's twin, heir, present day 20YO Murel - Drottine of Listoria, Linea's twin, heir, present day 20YO Ansev - Kongre of Listoria, twin's younger brother Sundric - Kongre of Listoria, twin's younger brother Giall - Jarl that travels to Ilvana with royal party Dunival (the spinning dustdevil) Magnor - recently crowned Kongr of Dunival, present day 25YO Tirne - Kongre-Slad of Dunival, younger son of Rijek, present day 22YO V???? - Magnor’s self-proclaimed “second”…another name Lyssia can’t seem to learn! Deceased Erina - Lyssia's mother, deceased Rijek – former Kongr of Dunival, deceased Anitra – former Drottingr of Dunival, Magnor and Tirne’s mother, deceased The Five Kongdomren - Ilvana, Dunival, Listoria, Sinnet, Nukrevn Aonta...Definition and Cast to be discovered DEFINITIONS Kongr/Kongre - King/Prince Drottingr/Drottine - Queen/Princess Kongdomr (Kongdomren) - Kingdom (Kingdoms) Jarl/Karl - landowner/non-landowner, may be beholden one particular Jarl Lach – healer Fyr/Slad - heir/none Middig/Dreg - master/apprentice Skald - historian and musician Drengr – champion Drakuns - Dragons, the Ancient Ones Bjurn – bear Elke(Elken) – gigantic, majestic elk, native to Ilvana Ban-maudr – “executioner thorns”, found in the eastern forest, very painful and hard to remove Yute - Thanks yearly celebration between cold and growing seasons Urd/Eda/Aon(-Yute) - past/present/future, two weeks each Lay - Ilvanian historical songs Laikari - Listorian historical plays Ridineig - fast-paced dancing tune Drigneig – type of song, a dirge, “opposite” of ridineig Lur - long trumpet like instrument Bowed lyra – larger version of hand lyra, played with a bowed stick Jorki – similar to a pan flute, jokingly called “child’s flute” Drakuns - Dragons, the Ancient Ones Diyana - songbird Wulv – wolf, native to Dunival Wulvken – umm…we’re still not sure Volvstot/wulvstot – “witchbrew/wolfbrew”, dark beer that Magnor brings from Dunival Fovk - fox Vas Morginnen - Good Morning Vas Heill - Good Health Vas Daginnen – Good Day Adhuil - prosperous, prosperity Ami - genderless term of endearment Dunga - insulting way of saying someone is stupid Saedas - sweetness, another way of saying happinessSaedhirte- sweetheart Hviss - an (improper) oath Slegrl – sly Standa – stop An-rivic – be still! Brudpar – “bridal pair”, bride and groom Dubkir – famous Ilvanian horses, half-wild and bred for the hunt * * * * * * * * * * Playlists: https://youtube.com/playlist?list=PLcaiTcdQkK6nXrjYq29srJ7GMsebdd-Sp https://youtube.com/playlist?list=PLcaiTcdQkK6msFQiYhbaYhZ0VqFJ0mROi Lyssia character portrait by @soretoothproductions!
8 357 - In Serial252 Chapters
The Faceless Minion
In a world of superheroes, the great mastermind behind it all is...that faceless minion over there?! Enter into a world of superheroes...and supervillains. A world of chaos and action, of battle and glory, of plots and danger. Watch as heroes rise, villains fall, and the normal people strive to live their lives in between. But... Behind it all... Deep within the shadows... There is one who stands above all others. A master manipulator. The one who holds the fate of nations in his hands. The one who plays with the course of history as he pleases. Neither hero nor villain can withstand him. No one can put a stop to his plans. His name is... ... Um, what was his name again? ... What do you mean we don't know the name?! Why didn't you tell me?! What do you mean I never asked?! Go find out what his name is, you stupid minion! I shouldn't assume he's a he if I don't know who he is? I don't care, you useless twap! Just get me a name! Don't you know we're live now!? ... Gah, now this intro is ruined. All because of that stupid faceless minion. An expansion of my response to https://www.reddit.com/r/WritingPrompts/comments/tokpk6/wp_you_are_the_worlds_most_successful/ [participant in the Royal Road Writathon challenge] And finisher!
8 1048 - In Serial21 Chapters
Muichiro Tokito x Reader
What will happen if the reader is almost as blunt and forgetful as Muichiro Tokito. Will they be good friends or will they find love? Find out more in this story as the adventure is a story of sadness, love, adventure and action !I hope you enjoy !Little note : This will not be a lemon you will both be underaged anyways
8 97

