《Wspaniałe Stulecie: Ogień i Lód》Çihangir
Advertisement
"Kaleki, nikomu niepotrzebny Książę; przyzwyczaiłem się już."
Większość dni upływało mu na nauce i przesiadywaniu przy książkach. Polubił swoją samotność, która czasami uciekała, kiedy pojawiało się jego rodzeństwo. Niestety bracia zarządzali prowincjami i przyjeżdżali tylko przed wojną, albo za specjalną zgodą Sułtana. Częściej widywał się z matką i siostrą, która pomimo małżeństwa lubiła przebywać w Topkapı. Dobrze wiedział, że nie kochała Rüstema, ale matka była nieugięta. Potrzebowała swojego zięcia, aby mieć władzę. Szczerze współczuł siostrze, ale nie mógł na to nic poradzić. Nie chciał brać udziału w intrygach rodzicielki, wiedział ile przeszła w tym pałacu, osmańskim piekle, ale nikt nie miał prawa krzywdzić niewinnych i dobrych osób.
Nie umiał sobie znaleźć miejsca w murach Topkapı, chociaż tutaj się urodził i spędzał większość czasu. Jego komnata była swoistym zaciszem, schronieniem oraz bezpiecznym miejscem. Czasami jednak nawet od niej musiał odpocząć i wtedy udawał się na długie spacery do ogrodu, czy odwiedziny do matki. Bardzo dobrze się dogadywali, jeśli chodziło o przyziemne tematy, o nich mogli rozprawiać nieustannie. Sprawa pogarszała się, gdy do rozmowy wkradały się sprawy państwowe. Tutaj mieli inne zdania, opinie, poglądy. Niestety matka próbowała przekonać go do swoich racji, przed czym zawzięcie się bronił. Miał swój własny rozum, którego potrafił używać.
Bardzo się cieszył z chwil spędzonych z ojcem, Sułtanem tego świata. Był dla niego autorytetem, wsparciem oraz nauczycielem. Dzięki niemu pokochał sztukę, naukę oraz zrozumiał jak działa państwo, jak na młodego Księcia przystało. W tym się odnajdywał, wśród ksiąg, pergaminów i dzieł wielkich męrdców.
Z rodzeństwem łączyła go niezwykła więź i każdy to wiedział. Bracia byli dla niego wzorami do naśladowania, a starsza siostra powierniczką. Niestety ledwo poznał swoją najstarszą siostrę, Raziye, gdyż widzieli się tylko kilka razy. Doprawdy niezwykła więź łączyła go z Mustafą, najstarszym i najbardziej doświadczonym. Ukochał go całym swoim sercem, a ten odwzajemnił tą czystą i braterską miłość. Nie było nigdy pomiędzy nimi niezgody, czy kłótni.
***
Niestety ciężar, który dźwigał na swoich plecach często dawał mu się we znaki. Nie mógł się przemęczać, ani denerwować, gdyż jego wrażliwość duchowa sprawiała, że silne emocje wywoływały bóle garba. Ojciec sprowadził do stolicy najlepszych medyków, aby się nim zajmowali i ulżyli mu w cierpieniu. Czasami się to udawało, czasami nie. Przez swoją przypadłość oraz chorowitość nie mógł uczestniczyć w wyprawach wojennych, co zawsze było jego marzeniem, ani zarządzać też własną prowincją o czym już nawet nie śmiał myśleć. Musiał mieć stale pod ręką medyków, a poza tym kto by się słuchał kalekiego Księcia? Jakby miał zarządzać czymkolwiek? Zrezygnował z prawa do tronu na rzecz swoich kochamych braci i tak nigdy nie miałby szans zostać Sułtanem. Nikt go w tym wypadku nie brał pod uwagę i nie dziwił się temu. Nie posiadał też własnego haremu, chociaż matka kilka razy wysyłała mu piękne nałożnice. Nie interesowały go. Wiedział co szeptały o nim niewolnice. Dla nich było karą wysłanie do jego alkowy. Nie chciał nikogo do niczego zmuszać, tak było lepiej.
Starał się nie narzekać na swój los, iść dalej nie zważając na przeszkody. Nierzadko trudno było zacisnąć zęby i twierdzić, że czuje się dobrze. Nie chciał za dużo martwić rodziców i rodzeństwa. Widział wiele łez na twarzy rozdzicielki, choćby podczas śmierci Mehmeda, drugiego w kolejności brata. Nie chciał, aby z jego powodu uroniła ich więcej. Potrafił być mężny i godnie znosić ból. Będzie to robił tak długo, jak będzie trzeba.
Advertisement
***
Wieczory stawały się dłuższe niż dni, a świat od czasu do czasu pokrywał biały puch. Wpatrywał się jak zahipnotyzowany, kiedy spadał z nieba. Potrafił tak siedzieć godzinami. Ostatnimi czasy trwał przy biurku do późnej nocy, wtedy wosk z świec brudził blat oznajmiając, że czas udać się na spoczynek. Wokół było wiele ksiąg autorstwa znanych na całym świecie pisarzy oraz uczonych. Studiował je z zapałem i niespotykaną dotąd pasją. Służba przynosiła mu tylko dwie rzeczy, nowe księgi i posiłki. Naszczęście, kiedy udawał się do hamamu brudne naczynia znikały, za co był wdzięczny zapobiegliwym eunuchom. Kałamarz i pióro leżały bardzo blisko, gdyż robił dużo notatek. Miał zamiar skonsultować swoje spostrzeżenie z pałacowymi çelebimi oraz ojcem. Bardzo lubił ich rozważania, więc była ku temu dobra okazja.
Wkrótce obok wyrósł pokaźnych rozmiarów stosik zapisanych zgrabnym pismem pergaminów. Nawet nie zauważył ile czasu minęło. Dlatego też, kiedy drzwi się otworzyły, aż podskoczył z zaskoczenia. Po chwili jego oczom ukazał się Sümbül ăga z zatroskaną miną.
- Książę, już jest bardzo późna godzina...
Çihangir skierował swój wzrok na okno, księżyc wisiał już wysoko na niebie, a w mieście było widać palące się ogniska.
Zarejestrował też ciszę zupełnie niepodobną do pałacu w dzień.
- Chyba się zasiedziałem... - mruknął wstając powoli.
- Wszyscy się o ciebie martwią Książę. W dzień bardzo długo śpisz, a w nocy nie możesz zmrużyć oka. Może medyk coś na to poradzi?
- Dobrze się czuję Sümbül. Jakoś tak ostatnio się dzieje...
- Napar nasenny powinien pomóc.
Çihangir powstrzymał się przed wywróceniem oczami. Ta ciągła troska o jego osobę powoli zaczęła go irytować. Był już dużym Księciem, wiedział co może robić, a co nie. Znał bardzo dobrze swoje możliwości zdrowotne.
- Przygotujcie mi ten napar i hamam. Chyba wystarczy na dziś. - westchnął.
Sümbül czym prędzej poszedł wykonać rozkazy Księcia, a Çihangir począł sprzątać swoje biurko. Niestety całe tonęło w papierach i księgach. Wyciągnął kilka i rozprostował tak, aby następnym razem mógł szybko odczytać to, co jest na nich zapisane. W oczy rzucił mu się przepisany i opatrzony komentarzami fragment z Leyli i Manjuna.
Było to w porze, kiedy chmiel króluje,
A na odludziu szczaw się ukazuje.
Kiedy zaś słońce w znaku Owna staje,
Niebo o sobie prawi swym zwyczajem:
„Ach, być papugą to szczęście bez miary!
Ach, tęczo, ty żeś naszyjnikiem barwnym!"
Wietrzyk na stepie taniec skoczny począł,
Ciemne nasionka w dal się potoczą.
Kaczeńce z darni wyjrzały ciekawie.
Wyrósł fiołek samotny przy stawie.
Pączek otwiera usteczka i olśni
Rosą - ząbkami przejrzystej białości.
Poranna rosa nasączyła niwę -
Wnet wyrastają maki urodziwe.
Rosły tam palmy. Widok oczom miły -
Ich liście chyba z Plejad wianki wiły.
Kajs i Lajla weszli tam z innymi:
Tulipanami zrazu zachwyceni.
Ale ich serca jak te tulipany
Płoną w gorączce z ran wzajem zadanych.
Pochodziło to z samego początku, bardzo mu się podobało i na wzór tego chciał stworzyć własny wiersz, albo tekst. W pałacu powszechnie wiedziano, że jego rodzice darzą się prawdziwą, nieśmiertelną miłością, a w młodości słali ku sobie listy miłosne. Wprawdzie on nie miał swojej muzy, ani obiektu uczuć, ale zawsze mógł poradzić się doświadczonego artysty, jakim był jego ojciec.
Advertisement
Kiedy po powrocie z hamamu wreszcie spoczął w łożu, sen nie przyszedł od razu. Sięgnął więc po napar, któr został postawiony na stoliczku obok. Miał on lekko gorzki smak, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Medycy na jego ból garba dawali mu czasem o wiele gorsze specyfiki. Wypił od razu wszystko, w głębi duszy wiedział, iż Sümbül ăga miał rację, jednak to samo jakoś tak wychodziło. Nawet nie czuł upływu czasu, nagle podnosił wzroku znad biurka i było już zupełnie ciemno. Może powinien rzeczywiście na chwilę chociaż zająć się czymś innym, aby umysł mógł odpocząć? Wprawdzie pisanie, czytanie i sztuka były jego pasjami i przy tym się relaksował, ale wszystko należy czynić z umiarem. Spróbować nie zaszkodzi w sumie. Wkrótce zmorzył go sen spowodowany naparem, jednak przespał praktycznie połowę dnia, co uświadomił sobie z lekkim wstydem.
***
Swoje postanowienie o odpoczynku od komnaty i papierów zaczął realizować kilka dni później. Akurat świat otulił biały puch gęsto spadający z nieba. Już nie chodził tak wcześnie spać oraz nie budził się tak poźno, więc z samego rana zdecydował, że w tej pięknej scenerii musi się przejść po ogrodzie. Bardzo chciał wyjść na świeże powietrze i poczuć szczypiące zimno na policzkach.
Dlatego też po obudzeniu się i porannej toalecie rozkazał chyżo przynieść śniadanie do swojej komnaty, a służba miała szykować najcieplejszy kaftan i płaszcz oraz na wszelki wypadek pelerynę. Ku zdziwieniu wszystkich zamówił też gorącą kawę od której w przeciwieństwie do matki, stronił. Zdecydował, że musi się dobrze ogrzać przed spacerem, musiał dbać o swoje zdrowie. Do jego uszu doszło pukanie do drzwi, zastanawiał się kto o tak wczesnej porze chce się z nim zobaczyć i wie, że akurat dzisiaj bardzo wcześnie wstał.
- Wejść!
W progu ukazał się Sümbül, ukłonił się Księciu i wszedł do środka. Szybko rozejrzał się po komnacie, nie dając jednocześnie po sobie poznać, że zdziwiły go przygotowania do wyjścia na zewnątrz.
- Miłego poranka Książę. Dowiedziałem się, że już nie śpisz, dlatego przyszedłem ci powiedzieć, że Sułtanka Hürrem pragnie zjeść z tobą posiłek.
- Niestety Sümbül będziesz musiał przekazać mojej matce, że zjawię się dopiero na obiad. - odparł z lekkim uśmiechem.
- Planujesz coś Książę? - zapytał ostrożnie.
- Tylko trochę się przejść, aby zażyć świeżego powietrza.
Eunuch ukłonił się i opuścił komnatę, a Çihangir wrócił do posiłku. Nie wiedział ile dokładnie bedzie przebywał na zewnątrz, a nie chciał niepokoić swojej rodzicielki spóźnianiem, dlatego też kazał jej tak zapowiedzieć. Możliwe też, że zapomni zatracając się w haremowych sprawach, na co trochę liczył. Nie miałby ograniczonego czasu oraz nie musiałby się tłumaczyć. Czasami miał wrażenie, że matka nie do końca go rozumie. Z pomocą służby ubrał kaftan i ciepły płaszcz obszyty futrem, a pelerynę lekko zarzucił na plecy. Na razie nie padał śnieg, więc prawdopodobnie nie będzie mu potrzebna. Na głowę założył futrzaną czapkę z piórami, którą mocno nałożył na uszy. Wyszedł z komnaty, aby skierować się do ogrodu, kiedy dostrzegł kroczącego ku niemu Sümbüla w ciężkim płaszczu i ciepłym turbanie.
- Książę, Sułtanka rozkazała mi, abym ci towarzyszył. - wyjaśnił podchodząc bliżej.
Skinął głową ukrywając ciężkie westchnienie. Miał nadzieję, że będzie mógł sam pobyć ze swoimi myślami. Strażnicy zawsze trzymali się kilka kroków za nim, co dawało pewną prywatność, ale ăga raczej będzie wolał iść przy nim. Skierowali się w stronę wyjścia.
Ogród był przysypany płytkim śniegiem, a drzewa pokrywał szron. Z nieba delikatnie pruszył biały puch, słońca wychylało się nieśmiało zza chmur. Było chłodno, wiatr tylko czasami mocniej zawiał, jednak to nie przeszkdzało Çihangirowi w podziwianiu zimowego krajobrazu. Powoli spacerował wśród alejek zatapiając się we własnych myślach. Zima bardzo mu się podobała jako pora roku, jednak była kapryśna, pogoda mogła zmienić się praktycznie w każdej chwili. Naszczęscie tego roku nie była zbyt surowa, a biedni otrzymali pomoc od państwa, aby mogli przeżyć ten trudny czas bez uszczerbku na zdrowiu.
- Książę, czyż nie doskwiera ci chłód?
Sümbül ăga starał się baczyć, aby najmłodszy syn Sułtana się nie przeziębił, ani nie daj Boże rozchorował. Właśnie po to Sułtanka Hürrem rozkazała mu towarzyszyć Çihangirowi.
- Ani trochę, odrobina świeżego powietrza i zimna jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła. - odparł z uśmiechem.
Kontynuował wędrówkę alejką wokół ośnieżonych drzew, które wydawały się być zrobione z lodu. Uważał, że były bardzo piękne i zawsze był pod wrażeniem jaką artyską była Matka Natura. Bardzo często stanowiła dla niego inspirację, pod jej wpływem dużo tworzył. Dlatego tak bardzo uwielbiał polowania z braćmi, oczywiście pierwszorzędny był czas z nimi spędzony, ale leśna sceneria też poruszała wrażliwą duszę Çihangira.
- Książę może powinniśmy wrócić do pałacu? - zagadnął Sümbül znowu.
Młodzieniec westchnął pod nosem. Mógł się spodziewać, że z wiernym sługą jej matki nie będzie tak łatwo. Wiedział, że musi on sumiennie wykonywać swoje obowiązki, ale ta ingerencja w jego czas lekko go irytowała.
- Sümbül dopiero co tutaj przyszliśmy.
Posłał słudze krytyczne spojrzenie i jeszcze raz kontynuował swą wędrówkę. Jego myśli tym razem powędrowały ku zbliżającej się wojnie. Kogo Sułtan mianuje na swojego Namiestnika? Czy możliwe, że tym razem będzie mógł wyruszyć? Bardzo tego pragnął, ale do tej pory nie udało mu się przekonać matki, ani tym bardziej ojca. Chciałby wziąć udział w wojnie i pokazać swoją wartość na polu bitwy, albo przydać się jako strateg i doradca. Miał podejrzenie, że tym razem to Mustafa albo Bayezid zostaną w stolicy. Selim ostatnim razem został Namiestnikiem i nawet dobrze sobie radził, możliwe, że teraz Sułtan będzie chciał sprawdzić jak będzie radził sobie na polu bitwy.
Kątem oka dostrzegł, że eunuch ma zamiar ponownie coś rzec, więc odwrócił się ze surowym wyrazem twarzy.
- Sümbül ăga! Wiem, że wszyscy chcecie się o mnie troszczyć, ale bez przesady! Wiem na co mnie stać i jestem już dorosłym Księciem, spacer podczas zimy nie zagraża mojemu życiu! - sarknął.
Wierny sługa Sułtanki Hürrem otworzył usta, aby coś powiedzieć, po czym bardzo szybko je zamknął. Nie chciał bardziej denerwować Księcia, który bardzo szybkim krokiem podążył przed siebie.
P.S Będę dodawała gify do rozdziałów ^^
P.S 2 dziękuję tym osobom co mnie wspierały w chwilach zwąpienia :D
Advertisement
- In Serial72 Chapters
Ebony Chitin - Adventures of The Hive
Ebony Chitin - Adventures of The Hive is a story centered around a Hive mind bug elf, and her favorite human-dwarf mutt Richard. The story will shift perspectives between the two, as well as other members of the Hive. Follow along on their adventures for; the friends they make, the enemies they slay, and the questions they seek to answer. Thank you for reading, as always. ^.^ Afterword: Hello there everyone, and welcome back those that have already read the first story. If you are new, don't worry too much about the first step of the series. Truly, this second part aims to cover most of what was done there. Those that have read it will know a few secrets and plot points before we see them. Though it shouldn't detract from your reading of this one. Honestly, the first one was a bit rough, but do as you will. I will warn that this will tackle some serious topics and might end up getting rather explicit in terms of what is done or seen by the characters. There is a bit to cover, so I'll explain what I can between chapters without overloading anyone, hopefully. -Cover Art drawn by Cozie [participant in the Royal Road Writathon challenge]
8 117 - In Serial15 Chapters
Greater Beyond
The story is set in the normal human world where all sorts of normalities are witnessed day by day. Kige Rei, the protagonist, is an average person in the real world that struggles to live by his own standards while being constantly bullied every day. He can't achieve anything in life, has bad grades, no friends, no girlfriend and has unsupportive parents. Not being able to take the pressure anymore, Rei decides to suicide hoping that his next life would be better and not horrible like his previous one, but even after the suicide he still remains in the same world. Soon enough he notices that everything around him is different, every living form has levels, status and the formalities of the usual world have disappeared. Is this the brand new start for Rei?
8 140 - In Serial50 Chapters
Glory be to Arria
Michael De Arria has recently been crowned as the emperor to the Divine Empire of Arria. Upon being crowned he quickly has to face the looming threat of a two sided war. The Allonian Empire has backed the Kingdom of Aveven in their war to defend their territory while the Yanzhou Dynasty watches with greedy eyes waiting for the perfect time to strike. Not only does Michael have to worry about outside threats but he must quell inner threats as well. Giovanni, Chancellor and previous regent of Arria, has accumulated large amounts of wealth and influence in the east during the regency while a possible pretender for the throne sits waiting in the west. But let others worry for you, lucky Arria, shall marry.__________________________________________________________________________________________________The art work is not mine. It is a fanart of Prussia from Hetalia.Warning: This is a historical fantasy novel and therefore rape, racism, foul language, gore can all appear. While this novel isn't a smut there will be some sexual themes. Nothing too risque though, so don't get your hopes up.
8 169 - In Serial10 Chapters
The Saga of Geir Røshjert
"His name will never be sung, son. Skalds and bards like me will never tell his stories to the mass. But only us and us alone will keep telling his story, his actions, his saga. For he is the man who started all of this." This is a story no man in Lumenter will ever hear, no man except for an Arnesen, for his stories are dull and generic to the ears of the masses, except for us, because he is the very reason why our people traveled this far east, why kingdoms in Erisgi fell and rose, why I... even existed in the first place. He is Geir, son of Arne, called 'the Stranger' by the people. But what he truly is, is a fiery red heart that beats inside every Eyklandian, Arnesen, and me. Røshjert (My Submission for Royal Road's Writing Competition in June 2022)
8 73 - In Serial13 Chapters
Bastard's Wrath
The Wyvern reared its humongous head, serpent neck coiling back, onyx scales of opulence shimmering in the dimness of the cloud smothered sky. It spoke, eye's ashen, like the surface of a star, "What is it you desire, boy?" The word's rolled from it's pointed maw, tongue flicking, it's deep and ferocious voice sending the ground below rumbling. Damien looked up, hair sodden with rain, his face battered beyond recognition, his lips curled into a snarl. He had gone past the point of being frightened; he was tired of his weakness. He spoke, voice wavering, mist floating from his mouth in the coldness: "I want them dead. I want everyone who stabbed me in the back; dead." The Wyvern smiled, rows of teeth exposed, "Then sacrifice it. Sacrifice your humanity." - The story of a bastard within a crippled family,who beyond all odds becomes known as the Greatest Swordsman to live: the one that, even the Gods, would someday fear.
8 78 - In Serial36 Chapters
Darkling
Satara Lang has been on edge ever since her sister murdered her whole family. Burdened by the torture of waking up each morning and struggling to get to the end of each day, Satara doesn't have the strength to think about getting revenge. Until her sister returns to finish the job and Satara fights back. Until a familiar stranger appears with stories of a homeland she doesn't remember Until she realises her entire life has been a bloodstained lie and the power she always needed was only a secret away, coursing through her veins like fire and lightning. And she begins to understand why she's never been afraid of the shadows watching her every step. Darkling … A story of family, vengeance, power, and all that is lost and found between the three.
8 107

